Ładowanie...
Publikacje
Trener

Ja, trener

16 lutego 2016

Autor: Joanna Kosińska


Pamiętam dokładnie moment,w którym zachwyciłam się zawodem trenera. To było prawie dziesięć lat temu, w pięknym ośrodku szkoleniowym nad Wisłą.
Mój ówczesny pracodawca uwierzył mi, kiedy napisałam, że mam potencjał menedżerski i zakwalifikował do programu rozwoju talentów. Byłam przekonana, że będę się uczyła – że przyjdzie trener-edukator i powie, jaka mam być. Okazało się jednak, że przyszedł trener-rozwojowiec, który zamiast tego pomagał odkryć, jaka jestem. Bardziej inspirował i towarzyszył, niż uczył i wymagał. Grupa była wniebowzięta i wszyscy, łącznie z samym trenerem, dobrze się bawili.

 

Pomyślałam wtedy: „Ależ cudowna praca! Szkoda, że ja się do tego nie nadaję…”. Uwierzyłam w to tak mocno, że kiedy na szkoleniu z przezentacji nagrywano moje wystąpienie, wyglądałam jak zając w świetle reflektorów. Paraliż, zero mimiki i strach w oczach. Dramat. W ten oto sposób, utwierdziłam się w swoim przekonaniu. I zakopałam marzenie o trenerstwie bardzo, bardzo głęboko.

Marzenia mają jednak to do siebie, że potrzeba im niewiele światła i wody, żeby zacząć kiełkować.

Światło, wodę oraz sprzyjający rozwojowi mojego Marzenia klimat odnalazłam szczęśliwie po kilku latach w Dojrzewalni Róż. Odkryłam Nonviolent Communication. Zakochałam się w komunikacji opartej na empatii i filozofii Marshalla Rosenberga. Uskrzydlona, chciałam nieść ją w świat. Szkoła Trenerów Komunikacji opartej na Empatii była więc dla mnie oczywistym wyborem. Przyznaję, zaczęłam bardziej z poczucia misji, niż z pragnienia bycia trenerem. Teraz myślę, że Marzenie wybrało takie argumenty, jakie były dla mnie przekonujące w tamtym momencie życia.

 

Podczas Szkoły Trenerów dokonałam przełomowego dla mnie odkrycia (uwaga, powieje banałem): nie ma jednego trenera idealnego. Nie istnieje jeden zestaw cech wrodzonych, które sprawiają, że będziesz świetny, a jeśli ich zabraknie – będziesz do kitu. Każdy trener potrzebuje przyswojenia określonej wiedzy i stosowania się do pewnych ważnych zasad, to jasne. Każdy dobry trener ma jednak indywidualny styl, który buduje na swoich mocnych stronach i predyspozycjach.

W trakcie Studium Integralnego, pierwszego etapu Szkoły Trenerów, poznawałam siebie i odkrywałam, co jest dla mnie ważne. Powstał, a właściwie pokazał się i wzmocnił fundament, na którym mogłam – i chciałam – dalej budować. Podczas drugiego etapu Szkoły, pracowałam już nad byciem trenerem. Trudno mi powiedzieć, kiedy dokładnie moje Marzenie pokazało się w pełnej krasie, kiedy uwierzyłam, że mogę być trenerem, a w końcu – że nim jestem. Zając w świetle reflektorów zniknął bezpowrotnie, a pojawiłam się autentyczna ja. Ja, Trener.

 

Jeśli miałabym jednak wybrać jedną rzecz, która pomogła mi najbardziej w tym procesie, byłaby to informacja zwrotna, którą dostałam od grupy i od prowadzących. Pokonałam wewnętrzny opór i poprosiłam o feedback także moich bliskich. Wcześniej albo nie zastanawiałam się, jakie są moje mocne strony, albo nie miałam pojęcia, jak je wykorzystać w pracy trenera. Teraz wiem, że praca z grupą to jest bycie w relacji. Wszystko, co jest w  nas i co pozytywnie oddziałuje na innych, warto wykorzystać przy tworzeniu swojego stylu trenerskiego. Może być to precyzja wypowiedzi lub jej lekkość połączone poczuciem humoru lub powagą, wewnętrznym spokojem, czy niespożytą energią… Wariantów cech, które możemy tu wykorzystać jest tak wiele, jak nas samych, bo każdy z nas ma własny unikatowy „trenerski haczyk”.

Jeżeli chcesz sprawdzić w grupie, jaki jest Twój „trenerski haczyk” i czy praca trenera jest dla Ciebie, zapraszam na warsztat, który poprowadzimy z Anią Macidłowską już 4 marca w Warszawie. Warsztat ma tytuł „Sprawdź swój potencjał treneski”, a udział w nim pomaga zadecydować, co dalej, czy dalej i jak dalej.

Informacje i zapisy: http://potencjal-trenerski.evenea.pl/

 

separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.