Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Empatia wobec braku empatii

12 marca 2016

Autor: Lucyna Wieczorek

 

Czy należysz do osób, które cenią empatię jako wartość, chcą ją w sobie rozwijać i dzielić się nią ze światem? Czy bywasz wyczerpana/ny myśląc, że chyba empatia Cię wypala? Czy zdarza Ci się słyszeć, że osoby empatyczne są słabe?
Czy o to komukolwiek z nas – dawców lub biorców – chodzi? Czy kiedy wyrzucasz z siebie potok słów – bez większej refleksji, po co to robisz – to zastanawiasz się jak ma się z tym osoba słuchająca?

 

Możesz być w każdej z ról: osoby, która daje empatię, osoby, która empatii potrzebuje, ale nie prosi o to wprost, osoby, która empatii potrzebuje i szuka zaspokojenia tej potrzeby, a także osoby, która mówi nie. Jeśli przykleiłaś sobie sam/a etykietkę „jestem empatyczna/ny” i zależy Ci na otrzymywaniu tego wizerunku wśród znajomych lub klientów, to uważaj. Jesteś w niebezpieczeństwie stałego doganiania swojego wyobrażenia. W tym doskakiwaniu do wysoko postawionej poprzeczki możesz zgubić kontakt z tym, co naprawdę w danej chwili jest dla Ciebie ważne. Bo na pierwszej linii świadomości będziesz wciąż widzieć: jestem empatyczny, muszę się odpowiednio do tego zachować.

Etykiety ograniczają nasz wybór. Życie płynie i, z chwili na chwilę,

mamy nowe doświadczenia, potrzeby i możliwości reagowania na nie. Jeśli na sytuację, która ma miejsce tu i teraz reagujesz automatycznie, w sposób, którego nauczyłeś się rok temu, to tak jakbyś grał w rosyjską ruletkę: trafisz albo nie trafisz. I nie chodzi mi o to, aby nie korzystać ze swoich doświadczeń. Jak najbardziej tak. Jest tylko jedno ale.

Najpierw przyjrzyj się dokładnie jak, tu i teraz, wygląda sytuacja; sprawdź, co w niej jest najistotniejsze. Dopiero, kiedy to odkryjesz, szukaj sposobu na jej rozwiązanie, czerpiąc ze wszystkich swoich zasobów. To, że tydzień temu poświęciłeś uwagę swojemu szefowi i to wspaniale wpłynęło na cały zespół, nie oznacza, że dzisiaj – kiedy bierze Cię grypa – musisz zrobić dokładnie to samo, bo otoczenie tego oczekuje. Możesz to zrobić, ale nie musisz. Czy kiedy otrzymujesz coś cennego, coś co naprawdę Cię cieszy, chciałabyś/łbyś za jakiś czas dowiedzieć się, że ta osoba dała Ci to, bo nie umiała powiedzieć nie? Albo dlatego, że ktoś ją do tego zmusił? Jak byś się poczuł/a słysząc taką informację?

Jeśli w jakimś obszarze jesteśmy bardzo głodni, wówczas może być nam wszystko jedno, czy osoba, która nas karmi chce to robić czy została zmuszona. Po prostu jesteśmy głodni, chcemy się najeść i już. To jest jednak stan zawężenia uwagi, który u większości osób mija, kiedy tylko zjedzą zupę. I możemy to potraktować zarówno metaforycznie jak i dosłownie.

 

Jakie jest wyjście z tej sytuacji?

 

1. Kochaj siebie samego, jak starasz się kochać bliźniego.

Wyjście jest bardzo proste, kochaj siebie, tak jak kochasz bliźniego swego. Czy w troskę o siebie wkładasz taką samą uwagę jak w troskę o najlepszych przyjaciół lub klientów? Jeśli chcesz być empatyczny wobec otoczenia, bądź tak samo empatyczny wobec siebie. Nie chodzi tutaj o rachunek „jeden do jednego”. To nie jest mecz. Są chwile, kiedy mamy dużo energii, siły i możemy obdarowywać swoją uważnością wiele osób, a w innych momentach, potrzebujemy zwrócić się do wewnątrz i z troską posłuchać podpowiedzi naszego ciała, naszych uczuć. Przyjąć je i nawiązać kontakt z własnymi potrzebami na dany czas. Kiedy je poczujemy, kiedy zatroszczymy się o nie, przyjdzie możliwość zajmowania się potrzebami innych osób, w sposób szczery, z chęcią i radością.

Można powiedzieć, że służy tutaj postawa ja jestem ok., moje potrzeby są dla mnie ważne, Ty jesteś Ok., Twoje potrzeby są tak samo ważne. Sprawdźmy, co możemy zrobić, aby każda mogła być zaspokojona.

 

2. Z pustego i Salomon nie naleje.

Empatia to dar – czystej obecności, czasu, uwagi – skierowany do drugiej czującej istoty. Ale, jak mówi znane powiedzenie „z pustego i Salomon nie naleje”. Cechą daru jest to, że osoba dająca robi to z własnej woli, że daje to, co ma do dania. Tym podarunkiem realizuje ważną dla siebie wartość. To nie jest kwestia ilości. To może być „wdowi grosz”. Chodzi o to, jakie znaczenie ma dawanie dla dającego. Mogę z chęcią dać ostatni grosz, bo to komuś uratuje dzisiaj życie, a ja będę tylko głodna. Daję z serca, bo ufam, ze to jest dla drugiej osoby bardzo ważne.

Czy chciałabyś przyjąć od żebraka jego ostatnią koszulę? Ja najwyżej pół, i tylko wtedy, gdybym umierała z zimna. Za daną sytuację odpowiadają dwie strony – prosząca i odpowiadająca. Jeśli mam ostatnią koszulę, a osoba, która ma ich dziesięć prosi mnie, abym mu ją oddała na ścierkę do kurzu, bo nie ma swojej pod ręką, to jak się poczuję? Jak odbiorę taką prośbę?

 

3. Empatia wobec siebie, kiedy chcę powiedzieć nie.

Czasem obawiamy się powiedzieć stop. Postawić jasno sprawę, odmówić, szczególnie bliskim i ważnym osobom. Jak można potrzebującemu odmówić empatii? Spragnionemu wody? Oczywiście, jeśli masz szklankę wody, a obok Ciebie ktoś umiera z pragnienia, podziel się. To normalna sprawa. Jeśli jednak – tak jak ja – masz tendencję do generalizowania, nim powiesz tak lub nie, daj sobie trzy minuty czasu na oddech i kontakt ze sobą. Czy ja teraz chcę to robić? Czy mam tyle energii, żeby z uwagą weprzeć tą osobę? Co mogę zrobić dla tej osoby i kiedy, żeby ją wesprzeć i jednocześnie czuć się w zgodzie ze sobą? Mieć zaufanie, że zrobiłam to, bo chciałam i nie będę odczuwać złości na tę osobę, ani na siebie? Jakie rozwiązanie da mi poczucie spokoju?

 

Kiedy odmawiasz empatii, możesz zadać sobie pytanie, dlaczego naprawdę chcesz to zrobić? Jaki jest prawdziwy powód? Daj sobie kilka minut na poczucie tego stanu, odmawiając, jednocześnie coś chronisz. Co to jest? Pozwól sobie spokojnie oddychać i przyjąć swoje uczucia i potrzeby, które zostaną zaspokojone, kiedy odmówisz. To za każdym razem jest dla mnie zadziwiające: kiedy naprawdę doświadczę tej potrzeby, o którą chcę zadbać mówiąc nie; kiedy mam jasność, dlaczego chcę odmówić – czuję spokój.

Odzyskuję też dużą część energii, którą traciłam w wewnętrznym konflikcie. Otwieram się na spokojną rozmowę z daną osobą o tym, że teraz, z istotnego dla mnie powodu nie poświęcę jej uwagi, jednak chętnie zrobię to na przykład, we wtorek, lub wesprę ją w inny sposób. To, co jest tutaj bardzo ważne, to moment, w którym poczuję się ok., mówiąc: „moja potrzeba bycia z moją rodziną jest teraz dla mnie najważniejsza”, albo „teraz bardzo potrzebuję odpocząć.” Kiedy wiesz, że mówisz prawdę – swoją wewnętrzną prawdę – masz moc. Bardzo często kiedy mam więź z tym, co dla mnie istotne, jestem bardziej otwarta na potrzeby innych osób i wspieranie ich.

Twoje potrzeby są tak samo ważne, jak potrzeby innych osób.

 

4. Klient nasz pan.

Trudno jest odmawiać wsparcia bliskim ale często równie trudno bywa w sytuacjach zawodowych.  Zauważyłam, że w naszej kulturze – oprócz starego, znanego nam = przyzwolenia na stosowanie przemocy, pojawiło się nowe, przeniesione z kapitalistycznego etosu pracy. Jest ono sankcjonowane sloganem „klient nasz pan”. Otóż, ja nie mam żadnego pana. Moi klienci i klientki to – podobnie jak ja – osoby, które mają swoje potrzeby, a spotykamy się w sytuacji, w której obie strony widzą wartość w wymianie wzajemnych zasobów. To bardzo jasna i prosta sytuacja. Świadczę usługi w zamian za pieniądze. Osoba, która zamienia swoje pieniądze czyli zasoby, na moją czy mojej firmy usługę, robi to dlatego, że widzi w tym wartość. Czy to, że ja świadczę usługi, albo, że moja firma potrzebuje pieniędzy, powoduje, że mam zapomnieć o innych ważnych potrzebach i godzić się na wszystkie propozycje klienta?

Chętnie odpowiadam na jego potrzeby, szukam sposobów, aby to, czym chce się dzielić trafiło do osób, dla których może być ważne, dostosowuję to do ich sytuacji. Jednak warto poznać swoje granice, których przekroczenie powoduje, że czujemy się jak ofiara, osoba, która nie ma wyboru i robi coś, bo musi. To – wcześniej lub później – odbije się na naszej relacji z tym klientem. Być może znasz ten stan naciągania struny, który powoduje, że dajesz jeszcze troszkę więcej, i w efekcie czujesz się bardzo osłabiona/ny, a czasem nawet zniesmaczona/ny? Moja znajoma w takich sytuacjach mówi: „widzę tylko to, co mam zrobić i okna do domu, które za zarobione pieniądze kupię.” To jest sytuacja, w której została zabita relacja pomiędzy osobami, ponieważ przynajmniej jedna z nich daje dużo więcej niż chce dać z chęcią, z poczuciem sensownej wymiany. W efekcie z relacji ludzkiej, pozostaje przedmiotowa wymiana praca-pieniądze. To działa, ale na bardzo krótko.

 

Uważam, że slogan „klient nasz pan” to jest pomyłka, choć rozumiem kontekst jego powstania. To stwierdzenie zakłada, że sama rola klienta upoważnia mnie do tego, żeby traktować moje potrzeby jako ważniejsze od potrzeb osoby, która występuje w roli sprzedawcy przedmiotu czy usługi. Im większy klient, tym dostawca usługi mniejszy, bardziej starający się. Jeśli chcesz być wolny, nie wchodź w żadną z tych ról. Ponieważ byłam w każdej z opisanych sytuacji, – nadużywałam roli klienta i nie doceniałam siebie w roli dostawcy usług – nauczyłam się z czasem nowych zachowań. Ich bazą jest zaufanie do siebie, do tego co robię i z tej pozycji szukanie takich klientów, dla których moja oferta będzie wyjątkowo atrakcyjną propozycją. Traktuję swoich klientów i klientki z najwyższym szacunkiem. Z takim samym szacunkiem traktuję, osoby, z którymi współpracuję i siebie samą. Każdy jest Panią lub Panem siebie.

 

5. Jeszcze raz o tym, czym jest i czym nie jest empatia

Empatia to stan serca i umysłu.

Stan gotowości do bycia w kontakcie ze światem drugiej osoby. Tylko i aż tyle. Empatia to nie jest 24-godzinne pogotowie ratunkowe, apteka, straż emocjonalna ani policja obywatelska. Nie jest to też pogotowie opiekuńczo-wychowawcze dla pijanych lub na kacu, którzy właśnie sobie o nas przypomnieli, ani kasa zapomogowo-pożyczkowa. Nie jest to też magazyn złotych rad i rozwiązań dla węzłów gordyjskich. No i nie jest to koncert życzeń.

Błędne rozumienie empatii może być obciążające zarówno w sytuacji, kiedy chcemy odmówić, jak i w takiej, kiedy ktoś odmawia nam. Dlatego warto dać sobie trochę czasu, aby odkryć czym dla mnie jest ten stan czystej obecności i kiedy mogę dać go sobie i innym? W jaki sposób jestem gotowa wspierać bliskich, a czego robić nie chcę?

 

6. Jak przerwać rozmowę w kółko o jednym?

Jeśli Twoja znajoma opowiada Ci siódmy raz, że jej mąż jest potworem, a Ty siódmy, a może siedemnasty, mówisz: „idź na terapię, albo rozstańcie się”, a Ona na to, że go kocha, to możesz zrobić jeszcze dwie rzeczy:

– Zapytać: skoro rozmawiałyśmy już 7 (17) razy i to nie przyniosło zmiany, to jak mogę Ci pomóc? Czego konkretnie potrzebujesz, co ja mogłabym konkretnego zrobić?

Może usłyszysz:

– Nic nie możesz zrobić, nie da mi się pomóc…

Wtedy możesz powiedzieć:

– Jeśli naprawdę tak myślisz, to zajmijmy się może rozmową na temat, na który mamy wpływ?

Ale możesz też usłyszeć:

– To, że mnie wysłuchujesz i poświęcasz mi czas, już mi pomaga.

 

Druga opcja to szczere powiedzenie o sobie:

Wiesz Kasiu, rozmawiamy o Twoim mężu już siódmy raz… słyszę dużo Twoich emocji, jednak już nie mam siły słuchać o nim kolejny raz, to budzi we mnie napięcie, bezradność. Chciałabym posłuchać o tym co Ty czujesz, czego Ty najbardziej potrzebujesz, co możesz zrobić, aby Ci było lżej? Jak mogę Cię wesprzeć? Co konkretnego mogłabym zrobić?

 

Zwróć uwagę, że w tej wypowiedzi jest zainteresowanie i chęć wsparcia. Jest duże tak, dla potrzeb Kasi, i nie dla strategii, polegającej na spędzaniu czasu na mówieniu o mężu Kasi. To jest propozycja, która zmusza Kasię do myślenia z perspektywy „ja”, czyli takiej, na którą ma wpływ. Tak dla potrzeb, nie dla tej jednej strategii.

 

7. Empatia wobec siebie, kiedy tracisz chęć na kontakt z bliskimi.

Żeby być empatycznym, potrzebujesz mieć zasoby. Kiedy tracisz energię do wspierania innych, może to być informacja, że potrzebujesz więcej uwagi dla siebie, a być może wystarczy mała zmiana strategii działania.

Tak czy siak, zacznij od chwili dla siebie. Co jest w tej sytuacji dla Ciebie ważne, co najważniejsze? Mój kolega trener i coach, podzielił się ze mną swoją historią wypalenia zawodowego. Jak powiedział, w pewnym momencie swojej trenerskiej kariery zauważył, że kiedy wraca do domu po pracy, jego marzeniem jest nic nie słyszeć, nic nie mówić. Zależało mu na tym, aby mieć kontakt z bliskimi, ale nie był chętny do żadnej wymiany. Mógł tylko patrzeć. Dla jego rodziny, która czekała cały dzień na jego powrót, to było jak stawianie muru. Potrzebowali rozmowy z nim, jego zainteresowania. Kiedy wracał do stanu równowagi, odczuwał żal z powodu tego, że nie dawał im troski, której potrzebowali.

Oddalając się od potrzeb bliskich, oddalał się także od swojej potrzeby więzi z nimi. Szukał pomysłu na to, co zrobić, aby praca, którą lubi, nie wyczerpywała go tak bardzo, że nie ma ochoty na kontakt z rodziną i przyjaciółmi. Szukał przyczyn wyczerpania i zauważył, że wpływa na to nie tyle prowadzenie, co organizacja szkoleń. Zauważył, że najwięcej energii wydawał, kiedy nawiązywał relacje z nowo poznanymi osobami. Im więcej nowych klientów, tym bardziej był wyczerpany. Kiedy to poczuł, odzyskał możliwość wyboru. Nadal chciał pracować z grupami, ale zmniejszył sobie ilość powitań, poprzez zmianę formy pracy z warsztatów i szkoleń, na procesy szkoleniowe i konsultowanie programów. Dzięki temu dłużej pracował z osobami już znanymi i poznawał mniej nowych. Robił to, co robił, ale miał więcej energii dla siebie. W tej sytuacji wystarczyła empatia dana sobie, a następnie zmiana strategii.

 

Podsumowując:

Odmowa empatii w danej chwili, nie oznacza odmowy wsparcia w ogóle. Jest to odmowa dotycząca tu i teraz, związana z istotnymi dla nas powodami, z których najważniejsze to:

  • niejasny sposób proszenia;
  • prośba wydaje nam się za duża lub niezrozumiała;
  • nie mamy zaufania do szczerości osoby proszącej;
  • prośba o empatię jest wyrażona w sposób, który zamyka nas na kontakt, na przykład w formie żądania lub krytyki;
  • nie mamy zasobów w postaci, czasu, energii, siły.

 

5 kroków do bycia bardziej empatyczną/ym wobec siebie

1. Daj sobie 5 minut dziennie na kontakt tylko ze sobą. Obserwuj swój oddech. Rozluźnij się.

2. Wybierz wygodną i miłą dla Ciebie formę bycia sam na sam. Może to być pisanie lub wewnętrzny dialog. Może to być także uważny spacer.

3. Zaobserwuj sygnały z ciała. Czy któryś jest najbardziej wyraźny? Napięcie? Dyskomfort w brzuchu? Skoncentruj swoją uwagę tylko na nim. Pozwól sobie pobyć chwilę z tym uczuciem. Czy pojawia się coś więcej? Coś bardziej wyraźnego? Cały czas oddychaj i rozluźniaj swoje ciało.

4. Jeśli pojawiają Ci się myśli czy obrazy wydarzeń, opisuj je językiem obserwacji. Skupiaj swoją uwagę na jednej rzeczy na raz. Wróć do uczuć. Kiedy poczujesz uczucie wyraźnie, dokończ zdanie: „czuję… (tu Twoje uczucie, na przykład smutek) , bo zależy mi na … (tu Twoja potrzeba na przykład szczerości. Ważna jest sekwencja, która łączy uczucie z potrzebą. Zgaduj swoje potrzeby, do czasu, aż poczujesz ulgę. Pamiętaj: potrzeba jest ogólna i dotyczy Ciebie, a nie zmiany drugiej osoby. Czyli, innymi słowy, szukaj tego, czego w związku z tą sytuacją, z tym uczuciem najbardziej potrzebujesz dla siebie?

5. Powiedz do siebie: jestem ważna/ny i moje potrzeby są ważne. Moja potrzeba… (tu wstaw potrzebę z punktu 4) jest ważna. Przyjmuję ją. Zatroszczę się o nią.

 

Tekst pochodzi z książki „Nie mów przepraszam, nie mów kocham” Lucyny Wieczorek. Przeczytaj również inne fragmenty tej książki:

Prośby zamiast presji, żądań i pożądań
5 kroków do empatycznej rozmowy (zamiast kłótni)

separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.