Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Empatia wobec cienia

22 maja 2016

Autor: Lucyna Wieczorek

Dokończ zdania:
Denerwują mnie ludzie, którzy…
Nie chciałabym być taka jak…, bo ona jest…

 

Może denerwują Cię ludzie, którzy zmuszają innych do przyjmowania ich poglądów, którzy myślą, że zawsze mają rację, albo tacy, którzy chcąc coś zrobić dla innych, stale o tym mówią, ale nie robią niczego?
Cień, to ta część nas, której na co dzień nie jesteśmy świadomi. Możemy go rozpoznać po objawach. Freud nazwał tą część nas nieświadomością.

Tam znajduje się także niechciane „ja”.

Cień może objawić się na przykład tym, że idąc w życiu świadomie w określonym kierunku, ze zdziwieniem stwierdzamy, że jesteśmy w innym miejscu. Jak to możliwe – dziwimy się. Nie o to mi chodziło! To miała być ta jedyna, cudowna rodzina, a co to jest? Wydziera się jak moja matka, chodzi w dresach, to pomyłka. Czy byłam ślepa/ślepy? Dostrzegamy cień także przyglądając się osobom, które budzą w nas nadmiarowe reakcje emocjonalne. Co to znaczy? Docierają do nas setki informacji ze świata. Przyjmujemy je i traktujemy właśnie jako informacje: analizujemy, zapominamy albo notujemy. Aż w pewnym momencie czujemy silne emocje.

 

Koleżanka dostała podwyżkę, a ja nie. Mało tego, pracuje krócej ode mnie i miała czelność już prosić o dodatkowe pieniądze. Ja nie robiłam tego od lat. Roszczeniowa, niedojrzała. Jak można być takim roszczeniowym? Nigdy bym tak nie zrobiła! No właśnie. Skoro nie proszę o podwyżkę, dlaczego tyle złości wywołuje we mnie fakt, że koleżanka prosi i dostaje? Jaka informacje płynie do mnie ze sposobu, w jaki reaguję? Co by się stało gdybym ja pozwoliła sobie poprosić o podwyżkę? W jaki sposób ja sama dbam o swoje potrzeby? Skoro złości mnie to, że ktoś dba o swoje potrzeby w otwarty sposób, to bardzo możliwe, że jest to moja cecha z cienia.

 

Pomocne w weryfikacji może być dokończenie zdania:
Moje życie byłoby bogatsze, łatwiejsze, bardziej spełnione gdyby…
Wybierz dowolne okreslenia z poniższych i dokończ zdanie, na przykład tak:
Moje życie byłoby bardziej spełnione, gdybym częściej pozwalała sobie wyrażać swoje potrzeby i prosić o to czego potrzebuję. Jeśli czujesz, że to zdanie jest prawdziwie, pozwól sobie włączyć tę cechę do swojego „ja”, do swoich możliwości wyboru zachowań, działań. Czasem cechy z cienia wydają nam się okropne i nie potrafimy wypowiedzieć takiego zdania z przekonaniem. Tak może być w przypadku agresji, którą wiele osób ma w cieniu, albo w przypadku egoizmu czy lenistwa. W takiej sytuacji możemy zastosować dwie strategie oswajania cienia.

 

Rozcieńczanie cienia

 

Pierwsza to jego rozcieńczanie, druga dopuszczenie cechy na wyjątkowe sytuacje, na przykład: nie zgadzam się na posiadanie cechy „lenistwo” ale kiedy jestem chora/chory zgadzam się, żeby leżeć i nic nie robić.

Rozcieńczanie to metoda małych kroków. Wyobraź sobie, że cecha z cienia, której nie chcesz mieć, to w stu procentach skoncentrowany sok. Nie da się tego pić, chyba, że ktoś umiera z głodu, to może trochę zjeść. Jednak kiedy do tego koncentratu dodamy wody, może się okazać, że znajdziemy taki stopień rozcieńczenia, który pozwoli nam polubić ten smak, poczuć, że nas wzbogaca i daje nowe zasoby. Na przykład, nie chcę być agresywna, ani wybuchać złością, ale chcę jasno mówić nie i jasno prosić o rzeczy dla mnie ważne. To jest ten sam rodzaj energii związany z dbaniem o wyrażanie siebie i zaspokajanie swoich potrzeb, jednak wyrażony w sposób, z którym łatwiej mi się zidentyfikować.

W tym momencie mogę z przekonaniem powiedzieć: moje życie byłoby łatwiejsze, gdybym częściej jasno mówiła nie i jasno prosiła.

A teraz druga opcja integracji – wyjątkowe sytuacje. Na przykład, nie chcesz być leniwa ani w swoich oczach ani w oczach innych. W twojej rodzinie wszyscy byli pracowici i nie wyobrażasz sobie marnotrawienia czasu. Każda wolną chwilę poświęcasz pracy. Czasem nie masz siły, ale co tam, obowiązki są najważniejsze. Cenisz ludzi dotrzymujących zobowiązań i sam/sama nigdy sobie nie odpuszczasz.

Czy potrafisz wyobrazić sobie choć jedną sytuację, w której – gdybyś nic nie robił/ła – byłoby to wzbogacające dla Ciebie? Może byłby to czas przeznaczony na zaległe rozmowy z dziećmi, przyjacielem, którego nie widziałeś od lat, może byłby to czas na przeczytanie książki tylko dla przyjemności, może czas na sprawienie przyjemności, komuś dla kogo na co dzień nie masz czasu? A może byłby to weekend dla Ciebie przeznaczony na medytacje, wyciszenie lub podroż sentymentalną?

Najprostszym, mentalnym sposobem na dotarcie do cech cienia, jest wypisanie sobie na kartce cech, które w sobie cenimy i chcemy rozwijać. Odpowiedzialność, siła, zdrowie, spontaniczność, troska o innych itd. Cechy przeciwne, to nasz cień. Co to oznacza? To oznacza, że tych cech czy zachowań, nie uznajemy za swoje, nie decydujemy się świadomie z nich korzystać, ponieważ uważamy, że są złe. Nie chcemy, aby inni ludzie, postrzegali nas jako leniwych albo agresywnych. Sami także nie chcemy siebie w taki sposób postrzegać. Dlaczego? Obawiamy się konsekwencji społecznych. Obawiamy się – a jest to obawa wyniesiona z dzieciństwa, z czasów kiedy nasze ego jest już zdolne do wypierania ze świadomości niechcianych treści – że zachowując się w określony sposób stracimy aprobatę otoczenia, jego akceptację i miłość, która jest nam niezbędna do przeżycia.

 

Czasem ta obawa jest uzasadniona, a czasem nie jest – jest to nasza dziecięca interpretacja, która może odbiegać od rzeczywistego stanu.

Tak, czy siak, dzisiaj, jako dorosłe osoby mamy wybór, możemy korzystać ze wszystkich cech swojego cienia w sposób, który służy życiu naszemu i innych ludzi.

Mało tego, im bardziej daną właściwość wypieramy, tym bardziej staje się ona niebezpieczna, nieludzka. Agresja, na którą pozwalamy sobie na co dzień przejawia się żartem lub złośliwością, agresja tłumiona, nieuświadomiona, będzie się objawiała niekontrolowaną przemocą. Jeśli nasilenie cechy jest skrajnie, uzasadnione jest skrajnie rzadkie jej stosowanie. A im mniejsze jej nasilenie, tym częściej może być emocjonalnym wentylem bezpieczeństwa, może – jak wspomniana dziurka w pokrywce, przez którą uchodzi nadmiar pary – zmniejszać ciśnienie wewnątrz.

 

Drzazga w oku sąsiada

 

Z integrowaniem cienia jest jak z biblijnym powiedzeniem, że nie widzimy belki w swoim oku, ale drzazgę w oku sąsiada, owszem. Na szczęście, już wiemy, że widząc drzazgę widzimy jednocześnie belkę, drzazga jest lustrzanym odbiciem naszej belki, może trochę zmniejszonym, dla poprawy samopoczucia. Czasem dochodzi jeszcze jeden aspekt projekcji. Belka, którą włożyliśmy do swojego oka, jest nam tak niemiła, że jesteśmy skłonni wierzyć, że zrobił to sąsiad.

 

Pamiętam jedną taką sytuację. Bardzo chciałam wyjechać za granicę. Moja znajoma, z którą prowadziłam projekt uważała, że nie jest to dobry pomysł, o czym wiedziałam. Przez kilka tygodni podejmowania decyzji złościłam się, prowadząc z Nią nieustający dialog wewnętrzny, kłócąc się w myślach z jej argumentami, jednak nie prowadząc otwartej rozmowy na ten temat. Dawanie empatii nie przynosiło mi ulgi. W końcu wpadłam na pomysł, że może chodzi o to, że ja przypisuję jej swoje własne obawy. Co prawda świadomie chciałam wyjechać, zobaczyć te piękne miejsca, spotkać te wyjątkowe osoby, ale każdy, kto mnie zna wie, że nie lubię podróżować, stresuje mnie przemieszczanie się i jakaś część mnie wcale nie chce jechać. Nie chcę się też do tego przyznać.

Tak więc przypisuję moc ograniczania mojego wyboru osobie na zewnątrz

– to jej niechęć nie daje mi wyjechać. Złoszczę się, bo Ona nie pozwala mi na realizacje planu. Kiedy porozmawiałyśmy, okazało się, że owszem, uważa, że nie jest to dobry pomysł, ale widzi wiele możliwości poradzenia sobie z projektem, kiedy wyjadę.

 

Swój wewnętrzny konflikt najpierw uczyniłam pozornym konfliktem zewnętrznym, w którym przypadkową stroną była moja koleżanka, a następnie przyjęłam na powrót do siebie tą część mnie, która nie chce jechać. Nie musiałam się już kłócić z koleżanką – uwolniłam ją od moich projekcji. Teraz kwestia tego, czy wyjadę, czy nie była tylko moją sprawą.
Tak więc, jeśli doświadczasz sytuacji w których wydaje Ci się, że ktoś Cię do czegoś zmusza, ogranicza albo robi Ci cokolwiek innego, a wniosku tego nie wysnuwasz na podstawie dużej ilości faktów – mało tego, osoba jasno mówi Ci, że nie jest jej celem ograniczanie Ciebie – nie pozostaje Ci nic innego jak przyjąć kolejny aspekt siebie i pogodzić się ze sobą. To jest moment, od którego zyskujesz realny wpływ na jakość swojego życia. Nie toczysz wymyślonej wojny ze światem, zajmujesz się pokojem wewnątrz siebie.

 

Nie jestem agresywny, bo jestem agresywny

 

Znanego psychoterapeutę Wojciecha Eichelbergera spytano kiedyś, jak to robi, ze nie jest agresywny. Odparł: „nie jestem agresywny, bo jestem agresywny.”

Jeśli swoje emocje dostrzegamy już w zalążku, jeśli poświęcamy im uwagę i bierzemy je pod uwagę jako swoje, wówczas będziemy je wyrażać na bieżąco, małymi dawkami, bezpiecznymi dla nas i dla otoczenia. Może tupniemy nogą, powiemy „cholera”, czy dosadniej, obgadamy trochę złośliwie koleżankę, może trzaśniemy drzwiami. Ostatecznie nikogo nie krzywdząc tymi działaniami, za jakiś czas będziemy w dobrym kontakcie z nimi i sobą.

 

Potrzeby cienia

 

Nasz cień powstał z istotnego dla nas powodu. Najprawdopodobniej tym powodem było pragnienie zyskania akceptacji najbliższych. Teraz, jako dorosłe osoby, akceptację możemy uzyskiwać na wiele innych sposobów, a także świadomie w niektórych sytuacjach z niej zrezygnować. Nie jest nam tak niezbędna, jak była małemu dziecku.
Z drugiej strony, za każdą cechą cienia kryje się ważna dla mnie potrzeba. Kiedyś nie umiałam jej zaspokoić, teraz mogę to zrobić.
Jeśli za przykład weźmiemy agresję – jako cechę niepożądaną – to warto sprawdzić, jakie potrzeby dzięki włączeniu tej energii do swoich możliwości mogę chronić?

Kiedy pozwalam sobie odczuwać agresję, odczuwam siłę i wpływ na swoje życie.

Mam odwagę mówienia tego, co myślę i działania zgodnie ze swoimi wartościami w sytuacjach, kiedy jednocześnie czuję związane z tym obawy. Dzięki niej mam wybór i nie działam impulsywnie, raczej nie wymyka mi się spod kontroli, ponieważ jest ze mną blisko świadomości. Jesteśmy w dialogu.

 

Kolejny przykład: egoizm. Nie chcę być egoistką. Nikt nie lubi egoistek. A jednak taka postawa też informuje mnie o ważnej potrzebie, którą oddaliłam od siebie, której się wyparłam razem ze słowem „egoizm”. To potrzeba kontaktu tylko ze sobą. Potrzeba uznania siebie w pełni. Potrzeba troski o swoje potrzeby. Teraz, jako dorosła, z całą pewnością potrafię zatroszczyć się o siebie w taki sposób, aby uwzględnić potrzeby tej części siebie, która nie chce być egoistką.
Można powiedzieć, że integrowanie cienia to stały dialog pomiędzy tym, kim chcemy być i tą częścią siebie, którą wyparliśmy; proces poszerzania wyboru i stawania się coraz bardziej naturalną, autentyczną osobą, która nie jest jednolita. Czasem leniwa, czasem pracowita. Czasem spokojna, a czasem zirytowana. Czasem empatyczna, a czasem skupiona na sobie.

 

Czy za każdym razem, kiedy ktoś mnie denerwuje lub kiedy kogoś nie lubię – to jest mój cień?

 

Cień rozpoznasz po silnym ładunku emocjonalnym. Jeśli informacja, która nie mówi o zagrożeniu życia czy zdrowia Twojego lub Twoich bliskich, wywołuje w Tobie silne emocje, sprawdź czy nie ma tam ziarna prawdy o Tobie. Czy nie jest to kawałek Twojej duszy, który objawia Ci się w drugiej osobie, wołając: zauważ mnie, przyjmij mnie. To ja, Twoja siła, Twoja wrażliwość, delikatność, spontaniczność, spokój, seksualność, piękno! Hej! Weź mnie. Nie lubię ludzi, którzy depczą stokrotki ale nie rozmyślam o tym całymi dniami, nie podnoszą mojego ciśnienia, nie uważam, że są idiotami.

Wyobrażam sobie, że mają swoje powody, aby się tak zachowywać i wierzę, że gdybym poświęciła czas na nawiązanie z nimi kontaktu, mogłabym te powody odkryć i sprawdzić czy możliwa jest zmiana ich zachowania. W tej sprawie ważne jest też, abym dała sobie prawo do kontaktu ze swoimi potrzebami w konkretnej sytuacji. Ważne jest dla mnie chronienie życia, piękna i delikatności. Ważne jest dzielenie tych wartości z innymi osobami. Czuję żal, kiedy tak nie jest. Jeśli czujesz podobnie, możesz zadać sobie pytanie, co teraz mogę zrobić, aby bardziej chronić życie, jego piękno? Jakie działanie – pozbawione przemocy – przybliży mnie do tego?

 

Narodziny Black Rose

 

Kilka lat temu miałam przyjemność uczestniczyć w szkoleniu LDI, prowadzonym przez Johna Sherera. Jednym z elementów szkolenia była praca z integrowaniem cienia – to właśnie stamtąd pochodzi pomysł na zmniejszanie nasilenia cechy cienia, aby zaakceptować płynącą z niego energię. Pracując nad cechami swojego cienia, byłam bardzo zbuntowana, nie chciałam zbyt łatwo przyjąć do wiadomości, że cokolwiek może mnie wzbogacić. Jednak uległam faktom.

Uświadomiłam sobie, że moje życie byłoby dużo łatwiejsze gdybym częściej jasno i wprost mówiła o swoich potrzebach.

O tym, czego chcę i czego nie chcę. Banalna sprawa, ale  postanowiłam przyjrzeć się jej w detalach. Minął prawie rok, nim poczułam, że nadszedł czas próby. Przyszłam do pracy i zobaczyłam coś, co mnie maksymalnie zezłościło. Sala szkoleniowa była totalnie zabałaganiona – wygladała jak po imprezie. Miałam mieć w niej konsultacje z klientami, a następnego dnia szkolenie. Moim „normalnym” zachowaniem w takich sytuacjach jest chwycenie za mopa i po sprawie. Bo wiadomo, że zrobię to szybciej sama, niż szukając winnych, którzy nie wiadomo kiedy – jeśli w ogóle – posprzątają po sobie.

 

Jednak tym razem pozwoliłam dojść do głosu mojej Black Rose. Pozwoliłam sobie poczuć to, co naprawdę czuję i określić czego bym w tej sytuacji chciała. Wystarczyło dziesięć minut szczerości wobec siebie, żebym miała jasność. A złość – choć nie chciałam jej ulec – była energią napędzającą mnie do działania. Mówiła mi: ta sytuacja Ci się nie podoba. Powiedz o tym. Była to sala, z której korzystało kilka osób, więc liczyłam się z tym, że zajmie mi trochę czasu dotarcie do właściwej, ale rozpoczęłam śledztwo. Po kilku telefonach otrzymałam numer wlasciwej osoby.. Wtedy poczułam, że obawiam się tej rozmowy. Usłyszałam swoje myśli: jak to, mam się czepiać o coś tak banalnego, mogę kogoś zatrudnić za 50 złotych, czy nie jestem zbyt małostkowa? Co On sobie o mnie pomyśli? Tak, to mała sprawa – odpowiedział drugi głos. Tym bardziej warto ją szybko i łatwo załatwić. Tak, chcę powiedzieć, tej osobie, żeby posprzątała po sobie.

Rozmowa była spokojna i na temat, Pan przeprosił, nie wiedział, że trzeba posprzątać, zaproponowałam, że zorganizuję odpowiednią ekipę, a Pan przekaże jej wynagrodzenie. Tak też się stało. Na drugi dzień oprócz posprzątanej sali zastałam bukiet kwiatów i liścik, wyrażający nadzieję na dalszą współpracę. Nie zawsze tak musi być, ale dla mnie była to bardzo cenna informacja, z której odczytałam, że zachowując się inaczej niż nawykowo, zyskuję podwójnie. Sprawy są załatwione, a relacje, bardziej jasne, bardziej szczere, bardziej prawdziwe.

 

Czuje się w świecie pewniej z Black Rose – tą moją częścią, która czuje granice, ma moc i jest szczera, niezależnie od pogody. Czerpię z obfitości świata i działam adekwatnie do potrzeb.

 

5 kroków do odzyskania mocy płynącej z przyjęcia swojego cienia

 

1. Rozluźnij się i wyobraź sobie kogoś, kogo nie lubisz lub działanie innej osoby, które wywołuje w Tobie silne
emocje.

2. Nazwij tą cechę lub zachowanie, które jest szczególnie emocjonujące. Może to jest lenistwo, albo zarozumiałość?

3. Teraz wyobraź sobie, że masz w swoim życiu dostęp do zachowania tego typu – niekoniecznie dosłownie tego. Czyli: jeśli irytującą cechą była zarozumiałość, to cechą o zmniejszonym natężeniu może być pewność siebie.

4. Zrób test. Dokończ zdanie: moje życie byłoby łatwiejsze gdybym częściej pozwalała, pozwalał sobie, na pewność siebie (albo na inną cechę, tę, którą zidentyfikowałaś/łeś) . Jak czujesz się wypowiadając to zdanie? Czy jest prawdziwe? Jeśli tak – koniec testu, jeśli nie – poszukaj innego „rozcieńczenia”.

5. Jest jeszcze jeden sposób integrowania cienia, kiedy myślisz, że ktoś Cię do czegoś zmusza, lub czegoś Ci zabrania, wpędza w poczucie winy, a ma to mały związek z rzeczywistością. Wtedy powiedz do siebie zdanie, które brzmiałoby tak, jakbyś brał/brała pełną odpowiedzialność za swój stan, jakbyś sam/sama sobie to robił. To bywa szokujące, ale oddaje Ci władanie nad własnym życiem. Na przykład, w uproszczeniu: „Zmuszam się do wyjazdu. Jakaś część mnie chce wyjechać, a inna nie chce. Taka jest rzeczywistość”, albo „ Nie pozwalam sobie na zdrowe odżywianie, bo wymaga to wysiłku, a z drugiej strony jest to dla mnie bardzo ważne.” Aby nie przeżywać stale tego dylematu, wolę myśleć, że „ja” bardzo chcę się dobrze odżywiać, ale „ty” mi ciągle to utrudniasz. Dopóki „ty” mi zabraniasz, nie
muszę się wysilać, bo sprawa nie jest w moich rękach. Kiedy powiesz „ja sobie to robię”, zyskujesz wolność
i możliwość wpływu.

 

Tekst pochodzi z książki „Nie mów przepraszam, nie mów kocham” Lucyny Wieczorek.

separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.