Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Empatia wobec osoby, która mnie krytykuje

28 marca 2017

Autor: Lucyna Wieczorek

Jest takie powiedzenie, że w każdej plotce jest ziarno prawdy. Czy w każdej krytyce też?

Jak reagujesz, słysząc krytykę? Być może, jak niektórzy z nas, automatycznie wycofujesz się z relacji lub atakujesz, tłu- maczysz się, wyjaśniasz, żeby pokazać jak bardzo Twój krytyk jest w błędzie. A może dajesz sobie czas, aby zastanowić się i porozmawiać na spokojnie?

 

1. Wycofanie się i bierna agresja

 

W reakcji na każdy komunikat, także na krytykę, mamy wybór. Jednym z nich jest wycofanie się.

W tej sytuacji możesz w myślach lub na głos obwiniać się, wchodząc w rolę ofiary. Osoby, która nie jest w stanie unieść odpowiedzialności za swoje wybory. Krytyk zewnętrzny łączy się z wewnętrznym w pozornie zgodny chór, pod wpływem którego stajesz się słaba/słaby. Ta strategia przyznania racji krytykowi zewnętrznemu może Cię chronić przed dalszymi atakami, ale w rzeczywistości niczego nie rozwiązuje.

Jeśli Twój wewnętrzny krytyk szybko przejmuje rolę zewnętrznego, to prawdopodobnie jeszcze długo po zakończeniu wymiany zdań będziesz słyszeć jego kłujący głos, pozostając w poczuciu winy, złości albo krzywdy i, prawdopodobnie, niezdolna/ny do działania.

Czasem jednak samokrytyka wcale nie chroni nas przed krytyką z zewnątrz, ponieważ osoba, która krytykuje, ma na celu zaspokojenie swojej potrzeby. Dlatego, prawdopodobnie, będzie powtarzała swoje argumenty tak długo, aż poczuje się zrozumiana, albo zwątpi, że to możliwe.

Jeśli zauważasz, że w pewnych sytuacjach związanych z krytyką, jakby automatycznie, nawykowo, wycofujesz się, zamykasz w sobie, milczysz, wychodzisz z pokoju, albo mówisz całkiem coś innego niż czujesz – jest ryzyko, że nie zaspokajasz swoich istotnych potrzeb, komunikując o nich wprost.

 

Możesz mówić aluzjami, po cichu niby do siebie, ale żeby jednak ktoś co nieco usłyszał, w taki sposób, aby odbiorca poczuł się zaproszony do poczucia winy, do tego, żeby pomyślał o sobie, że nie jest ok. Ponieważ w przyrodzie nic nie ginie, nasza energia musi ujść w inny sposób, który czasem nazywany jest bierną agresją albo agresją w białych rękawiczkach. Na co dzień jesteś miła/ły, ale jak coś od niechcenia rzucisz, to druga osoba poczuje ścisk w żołądku.

Jeśli zdarza Ci się tak robić, pomyśl, jak nauczyć się bardziej skutecznych, bardziej przyjaznych sposobów na bycie w kontakcie z ludźmi.

Nikt nie lubi czuć się nie ok. Czy wiesz, że jeśli skojarzy to z Twoją osobą, pozostanie w nim rodzaj połączenia, linku: „Kasia=poczucie winy, lepiej ominę ją z daleka.” A przecież nie o to Ci chodziło, prawda?

Jak wspomniałam, nie jest to mechanizm świadomy, więc możemy go rozpoznać prosząc bliskie osoby o informacje zwrotne i uważnie tych informacji słuchając. Pomocny może być także udział w treningu interpersonalnym lub praktyka proszenia wprost o to, na czym nam zależy. Jak zwykle warto zacząć od empatii wobec siebie, a potem – metodą małych kroków.

 

2. Wolę atak

 

Jeśli w odpowiedzi na krytykę zdecydujesz się na atak, to najprawdopodobniej będzie to początek kłótni, która odbierze energię i Tobie i rozmówcy.

Dlaczego? Każdy z nas chce, żeby jego zdanie zostało usłyszane przez drugą osobę. Chcemy tego jednocześnie. Dwie osoby w tym samym momencie chcą być usłyszane, więc mówią coraz głośniej, w nadziei, że im głośniej będą się wyrażać, tym większa szansa na otrzymanie tego, co chcą. Emocje rosną za każdą wymianą zdań i nie widać szansy na ulgę.

 

W tym momencie warto sobie przypomnieć informacje o traceniu słuchu. Osoba, która przeżywa silne emocje, nie jest zdolna do wejścia w rolę drugiej osoby, do zobaczenia świata z jej perspektywy. To bardzo prosta zasada. Oczywiście, są osoby o bardzo silnych umysłach, zdolne do empatii i współczucia nawet wtedy, kiedy przeżywają silne własne emocje, ale obawiam się, że dotyczy to mniejszości. Dlatego, jeśli zauważam, że druga i trzecia wymiana zdań zwiększa napięcie, robię sobie przerwę. Na spacer, na telefon do przyjaciela, na medytację. To znak, że potrzebuję empatii wobec siebie, nawiązania kontaktu z tym, czego ja teraz potrzebuję. Kiedy to poczuję, mogę wrócić do spokojniejszej rozmowy.

Na szczęście masz wybór i nie musisz działać automatycznie.

 

3. Czy chcesz wybrać, jak zareagujesz na krytykę?

 

Jeśli tak, podstawowym wyborem, który pomoże Ci działać tak jak chcesz, jest zatrzymanie się i empatia wobec siebie, której przykłady podałam w poprzedniej części książki.

Jednak najbardziej skutecznym, najszybszym sposobem zmniejszenia napięcia w sytuacji krytyki jest wysłuchanie osoby krytykującej. W myśl koncepcji Rosenberga, osoba, która nas krytykuje prosi nas o pomoc w zaspokojeniu swojej potrzeby. Może być nieświada tej potrzeby i działa automatycznie, w odpowiedzi na swój dyskomfort. Pomagając jej uświadomić sobie i poczuć, co jest teraz dla niej ważne, kierujemy jej uwagę w stronę rzeczywistej przyczyny krytyki czyli niezaspokojonej potrzeby. Jest to sytuacja delikatna i decyduję się na nią, kiedy czuję się naprawdę gotowa.

Zdarza się, że osoba dająca empatię nawiąże empatyczną więź z potrzebami osoby krytykującej i przy pomocy jednego zdania, właściwie nazywającego potrzeby (na przykład: „mówisz tak, ponieważ, bardzo potrzebujesz większego wsparcia i zauważenia Twojej pracy na rzecz tego projektu?”) spowoduje zmianę stanu osoby krytykującej.

Zmiana polega na zwróceniu swojej uwagi z zewnątrz do wewnątrz, z obwiniania na odczuwanie, z szukania winnych złego samopoczucia, na szukanie sposobów zadbania o potrzeby.

 

4. Uwierz, że Twój rozmówca ma powód, aby czuć to, co czuje

 

Empatia wobec krytyki, może być procesem kilkuetapowym. Jeśli, z różnych powodów, nie zdecydujesz się na bezpośrednie dotarcie do potrzeb kryjących się za krytyką, wtedy nadal możesz reagować w sposób zmniejszający napięcie w relacji. Bazą jest wysłuchanie rozmówcy. Usłyszenie jego żalu czy bólu i uznanie, że ma do nich prawo. Nawet jeśli Ty tego nie rozumiesz, nawet jeśli zareagowałabyś/łbyś inaczej i zupełnie się z tym nie zgadzasz.

Jak to zrobić? Załóżmy, że słyszysz zdanie:
Poświęcasz mnie i naszym sprawom zbyt mało czasu, znowu Twoja praca jest najważniejsza.

Możesz odpowiedzieć automatycznie:

– a Ty, co? Myślisz, że jesteś lepszy? W kółko tylko narzekasz na swojego szefa.

 

Możesz sparafrazować, ale uwaga: nie bezdusznie powtórzyć, tylko pozwolić osobie odczuć, że naprawdę słyszysz to, co mów. W takim powtórzeniu już jest intencja zrozumienia osoby:

– Słyszę, że mówisz, że moja praca jest najważniejsza, i że poświęcam Tobie i naszym sprawom zbyt mało czasu… wierzę, że tak to wygląda z Twojej perspektywy.

– No właśnie, dobrze że w końcu to do Ciebie dotarło, bo mówiłam już wiele razy.

– Wiele razy to mówiłaś ale dopiero teraz czujesz się usłyszana?

– Tak, chcę abyś coś z tym zrobił.

– Chciałbym, abyśmy rozmawiali o naszych potrzebach – czy teraz Ty możesz posłuchać, jak ja to widzę?

– No powiedz…

 

Inne przykłady reakcji, która nie powinna podnosić napięcia i nie zwiększać dystansu między Tobą, a rozmówcą:

„Tak, tak to może wyglądać z Pana strony.”

„Słyszę, że z Pana strony to wygląda tak: „…….”, na podstawie jakich konkretnie sytuacji doszedł Pan do takiego wniosku?”.

„Tak, słyszę, że to ważne i na pewno ma Pani powody aby tak myśleć? Co z tego, o czym teraz Pani mówi, jest najważniejsze?”.

Jeśli chcesz rozpocząć kłótnię powiedz: „nie, to nie tak jak myślisz”, „nie masz racji”, „nie powinnaś tak czuć.” Jeśli krytyka wywołuje w Tobie emocje i nie potrafisz dać empatii ani sobie, ani osobie krytykującej, powiedz zdanie, które będzie pytaniem, a nie twierdzeniem.

 

5. Przetłumacz oceny, które słyszysz, zamiast oceniania osoby, która je wypowiada

 

Minął jakiś czas w mojej praktyce empatii, zanim uświadomiłam sobie, że skoro potrafię odczytać intencje osoby, która mnie lub kogoś ocenia, to w mojej relacji z tą osobą mogę odnosić się właśnie do tego głębszego przesłania, zamiast skupiać się na słowach. Słowa to słowa. To symbole naszych wewnętrznych doświadczeń, a sposób w jaki się nimi posługujemy jest wypadkową wielu czynników.

 

Mogę słuchać tylko słów, analizować je, a nawet ubarwiać w procesie dialogu wewnętrznego. Skutkiem tego będzie, prawdopodobnie, dyskomfort, zranienie. Mogę, znając podstawowe zasady budujące porozumienie między ludźmi, z dobrą intencją poprawiać drugą osobę, prosząc, aby była „mniej oceniająca”, „mówiła językiem faktów i uczuć” itd. Skutki tych rozmów nietrudno sobie wyobrazić.

Ale mogę też w porę przypomnieć sobie słowa Marka Twaina: Przeżyłem wiele strasznych rzeczy – na szczęście większość z nich nigdy się nie wydarzyła.

Mogę odetchnąć z ulgą i pozwolić sobie na kontakt ze sobą i drugą osobą. Pomaga mi w tym pytanie: o co ta pani mnie prosi? Na jednym ze szkoleń z Liv Larson, usłyszałam zdanie, które bardzo mi pomaga do dzisiaj. Brzmi ono: „Każdą wypowiedź możesz uprościć do dwóch komunikatów. Pierwszy to: proszę. Drugi to: dziękuję.” Dotyczy to zarówno tego, co sama wypowiadam, jak i tego, co słyszę od innych osób.

Mam teraz wielką moc wpływu na to, co czuję. Mogę pozwolić ludziom używać słów, jakich potrafią. Wiem, że są tylko ekspresją ich uczuć i potrzeb, mówią o tym, co dla nich ważne. Czasem nie mam chęci tych słów słuchać. Ale nawet jeśli są przykre, nadal traktuję je jako informacje o stanie osoby, która je wypowiada – nie jest to informacja o mnie. W myśl twierdzenia, że „nikt nie może mnie zranić, upokorzyć, bez mojego przyzwolenia”.

 

To dlatego wśród praktykujących metodę Rosenberga popularne jest zdanie, mówiące o tym, że jeśli mówisz językiem uczuć i potrzeb to nigdy więcej nie poczujesz się zraniony.

Ludzie wokół Ciebie będą zachowywać się tak jak wczoraj, ale Ty masz nowy sposób na odczytywanie tych zachowań. Ten sposób pozwala Ci głęboko rozumieć potrzeby innych osób i jednocześnie czuć się zawsze ok., nawet jeśli pod Twoim adresem kierowane są słowa krytyki.

Cały czas wpływamy na siebie nawzajem. Dlatego czuję się odpowiedzialna za wszystkie swoje działania,

ale nawet jeśli te działania odbieram jako błędne, żałuję ich i następnym razem zachowuję się inaczej jeśli to możliwe, to nadal oceny innych osób kierowane pod moim adresem są tylko wyrazem ich wewnętrznego doświadczenia. Są informacją o tych osobach oraz o wpływie, jaki ja wywarłam na te osoby swoimi działaniami. Mogę zrobić coś innego i wtedy ten wpływ będzie inny, albo mogę zrobić cokolwiek, a osoba już ma na mój temat gotową etykietkę – pozytywną lub negatywną – ma mnie w jakieś szufladzie swojego mózgu i na wszystkie moje bieżące działania reaguje przez pryzmat tej etykiety.

Tak właśnie powstały oceny. Mają nam ułatwić poruszanie się w gąszczu informacji. Dzięki szybkiej selekcji informacji, dzięki ich generalizacji, możemy łatwiej zarządzać informacjami, mamy bardziej „posprzątane” w mózgu.

 

Jest z tym tylko jeden kłopot – co, jeśli wrzuciliśmy osobę nie do tej szufladki? Albo kiedy osoba wymyka się szufladkom? Jest i feministką, i wierzącą, i chodzi na jogę, i nie chce mieć dzieci, i jest wolontariuszką w hospicjum? Możliwe, że z ewolucyjnego punktu widzenia nie ma to wielkiego znaczenia, chociaż nie jestem pewna. Z całą pewnością automatyczne segregowanie informacji może prowadzić do grubych błędów poznawczych, kiedy odnosimy się do pojedynczej osoby, Ciebie, mnie, naszych bliskich czy znajomych. Możemy ludzi podzielić na tych, którym ufamy i tych którym nie ufamy. Na tych których kochamy i których nie lubimy ale pamiętajmy, aby był to podział dotyczący tu i teraz. Za chwilę, za tydzień, za rok każdy z nas może w podobnych sytuacjach zachować się inaczej. Dajmy sobie szansę na kontakt z tym, co jest prawdziwe dzisiaj.

 

6. Czy można krytykować tak, żeby nie ranić?

 

Rozmawiałam z moim piętnastoletnim siostrzeńcem o szkole. Byłam ciekawa, co go skłania do słyszenia tego, co mówi nauczyciel, a kiedy zachowuje się jak typowy nastolatek mamroczący coś pod nosem i robiący swoje. Spytałam:

– Kiedy coś przeskrobiesz, wiesz, że to było niefajne, to jak nauczyciel mógłby z Tobą o tym pogadać, żebyś chciał go wysłuchać, mieć szacunek dla niego i dla siebie?

– No, tak konkretnie, a po pierwsze: spokojnie, nie z rozdartą gębą, łeee, beee, tylko normalnym głosem, powiedzieć o co chodzi, ale nie wypominać co było tydzień temu, w zeszłym roku, bo Ty to zawsze bleble… no i jak to zadanie powinno być zrobione dobrze.

– a jak często nauczyciele właśnie tak z Tobą, czy z kolegami, rozmawiają?

– Bardzo rzadko, bo są znerwicowani, może gdyby nie byli tacy znerwicowani… mało zarabiają, mają swoje problemy.

Czy to nie znajomy dialog? Jeśli chcesz powiedzieć coś, co jest dla Ciebie trudne w relacji z drugą osobą, 4 kroki są do tego idealne. Pamiętaj, aby odnosić się do maksymalnie dwóch faktów z ostatniego czasu, lepiej nawet jednego. Opowiedz, co dla Ciebie jest ważne w związku z tymi faktami. Oczywiście najpierw sam zadaj sobie to pytanie: na czym w tej sytuacji najbardziej mi zależy? Czego potrzebuję? I zakończ realistyczną prośbą. Na koniec możesz zapytać czy ta prośba jest do przyjęcia i co możecie zrobić, aby unikać podobnych dyskomfortów?

 

Niby proste. Dlaczego więc mamy stały deficyt komunikacji takiej jakości? Podpowiada nam nasz pietnastolatek. Jesteśmy znerwicowani, mamy swoje problemy. Mówiąc inaczej, najpierw potrzebujemy zatroszczyć się o swój komfort, wewnętrzną, spokojną przestrzeń, która pozwoli nam rozpoznawać istotne potrzeby i prosić, w sposób dający szansę na spełnienie próśb. Z pustego i Salomon nie naleje. Ludzie szczęśliwi dzielą się szczęściem, pełni złości – emanują złością, rozgoryczeni – goryczą, a pełni entuzjazmu – zarażają swoją pasją.

Pomyśl z łagodnością i troską o swoim ciele, o swoich potrzebach. Pozwól sobie łagodnie i systematycznie robić różne rzeczy, żeby je zaspokajać. Daj sobie empatię. Twoje potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby innych osób, ani mniej ani bardziej. Ja jestem ok. i Ty jesteś ok.

 

7. Zamień krytykę na prośbę

 

Jeśli ciśnie Ci się na usta krytyka, a nie masz czasu lub ochoty na danie sobie empatii, na wyrażenie tego, co się dzieje językiem faktów, uczuć i potrzeb, możesz transformować krytykę bezpośrednio na prośbę.

To może być trudne, ale już samo zadanie sobie pytań zatrzymuje uwagę na moim wnętrzu, zatrzymuje krytyczne myśli, spowalnia bicie serca, uspokaja. O co chcę poprosić osobę? Czy moja prośba jest dla niej realna? Czy na pewno jest dla mnie teraz tym czymś najważniejszym?

 

Czasem to jedyny, dostępny dla mnie, sposób, aby uwolnić się od krytycznych myśli. A kiedy już zaczynam słyszeć siebie, chcę tego więcej, w efekcie docieram do potrzeb, a moja ostateczna prośba jest całkiem inna od pierwotnej. Zwróć uwagę, że czas, który zainwestujesz w poszukanie prośby, zwróci Ci się wielokrotnie. Unikniesz „kwasów”, „fochów”, błądzenia po omacku. Dotrzesz prosto do celu, prawdopodobnie najkrótszą drogą.

 

5 kroków do empatycznej reakcji na krytykę

  1. Oddychaj. Poczuj swoje ciało. Rozluźnij się. Ty jesteś ok. i Twój rozmówca jest ok. Właśnie informuje Cię, że potrzebuje pomocy.
  2. Jeśli cenisz praktyki duchowe, możesz od razu zadać pytanie z serca: w czym mogę Ci pomóc? Jeśli to zbyt trudne lub nieszczere sprawdź punkt 3.
  3. Posłuchaj, co osoba mówi i skoncentruj swoja uwagę na poszukaniu drugiego dna tej wypowiedzi. Jakie uczucia przebijają przez potok słów?
  4. O jakiej potrzebie mogą informować? Jaką potrzebę ma niezaspokojoną osoba, która Cię krytykuje? Na czym jej zależy? Co jest dla Niej tak ważne, że wywo- łało tyle emocji?
  5. Zareaguj, nawiązując do jednego z 4 kroków M.Rosen- berga, w formie pytającej. Na przykład: „Czy możesz powiedzieć jaką konkretnie sytuację masz na myśli, albo co z tej sytuacji było dla Ciebie najważniejsze?” (fakt). „Kiedy to mówisz, to nadal się złościsz z powodu tej sytuacji?” (uczucie). „Kiedy to mówisz, to złościsz się, bo zależało Ci na tym wyjeździe, bardzo liczyłaś na urlop w tym terminie?” (uczucie i potrzeba). „Kiedy to mówisz, to chciałabyś porozmawiać o możliwości za- miany terminów urlopów w zespole?” (prośba).
separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.