Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Empatia wobec silnych emocji cz.3

9 kwietnia 2016

Autor: Lucyna Wieczorek

Część pierwsza artykułu

Część druga artykułu


8. Potrzeby, które chcieliśmy zaspokoić w chwili błędu i te, których zaspokoić się nie udało.

W tym żałowaniu, bardzo pomaga mi myśl, że za każdym działaniem kryje się ważna potrzeba. Jeśli myślisz o sytuacji jako o błędzie, najpierw nazwij ją konkretnie, językiem faktów: co zrobiłaś, zrobiłeś? Potem pozwól sobie poczuć to, co czujesz i zadaj sobie pytanie, jakie Twoje ważne potrzeby to działanie miało zaspokoić? Musiał istnieć jakiś istotny powód, skoro zdecydowałaś/łeś się na nie.

Jednak skoro dzisiaj czujesz żal, jest to informacja, że prawdopodobnie, jakieś Twoje ważne potrzeby także nie zostały zaspokojone. Czy potrafisz je nazwać? Co czujesz doświadczając więzi z potrzebami, które chciałaś/chciałeś zaspokoić? Czy jest coś, co dzisiaj możesz zrobić, aby zaspokoić obie te potrzeby? Aby naprawić zaistniałą sytuację? A może masz dla siebie wnioski na przyszłość: jak się zachować, aby zaspokoić każdą z tych potrzeb? A może teraz inaczej widzisz ich ważność?

 

Jeśli robię coś, czego żałuję, to sprawdzam, czy tu i teraz mogę w jakikolwiek sposób naprawić tą sytuacją. Jeśli mogę, to działam. Jeśli nie – robię to w medytacji. Wyciszam umysł. Spotykam się z najlepszą częścią siebie, tą której naturalnym wyrazem jest miłość i wysyłam najlepsze intencje do wszystkich osób, które budzą we mnie choćby najmniejszy niepokój, złość czy inne – odbierane jako przykre – stany.

 

9. Słodki ból.

Czy zdarzyło Ci się płakać i jednocześnie czuć ulgę? Na jednym ze szkoleń z Porozumienia bez Przemocy prowadzonym przez Kaya Runga usłyszałam określenie „słodki ból”. Jak ból może być słodki? Może. Za jakiś czas poczułam, co to określenie znaczy.

To taki stan, kiedy przyjmujesz swoje uczucia jako swoje. Nie odpychasz ich, nie walczysz z nimi, nie uciekasz. Nie oceniasz ich ani siebie. Zatrzymujesz się i mówisz: ok.. przeżyję to. I pozwalasz im płynąć. Możesz je zapisywać lub podzielic się nimi z przyjacielem, który pomoże Ci je objąć. Możesz potrzebować czasu – zadbaj, aby go sobie dać – no i wsparcia. Uświadamiam sobie, że moja ważna potrzeba nie została zaspokojona i czuję smutek lub żal z tego powodu, ale jest to stan, kiedy czuję tylko to. Uczucie, które zwykle oddalam od siebie, jak niechciane dziecko, teraz obejmuję uwagą i mówię do siebie: jesteś ok. Możesz przeżywać to, co przeżywasz. Mogłaś tak to widzieć wtedy. Teraz możesz czuć żal.

Wszystko jest ok. Każde uczucie. Ja cała jestem ok.

Nie mam wtedy myśli, które oceniają i w jakimś sensie nakręcają w kółko opór przeciw temu, co jest. Im bardziej się nie zgadzam, tym większy ból czuję. Dodatkowo, ten ból jest dokarmiany myślą: powinno być inaczej. I wtedy jego końca nie widać. Mój mąż powinien być inny, moja rodzinna powinna mi pomóc, powinnam być inna. Początek końca czyli zmniejszenia tego bólu to moment, kiedy kończą się myśli, a pojawia się „słodki ból”. Jest mi bardzo smutno, ale taka jest prawda, nie zdałam tego egzaminu, nie zdążyłam na samolot, moje dzieciństwo było szare i pełne wstydu. I co z tego? Czy to jest jakikolwiek powód, żebym dzisiaj źle siebie traktowała? Oceniała? Złościła się? Jeśli ja nie zatroszczę się o siebie, to kto to zrobi?

 

Nie wiem, czy każdy rodzaj bólu może być „słodki”, ale doświadczam tego w sytuacjach związanych z moim postrzeganiem siebie i szeroko rozumianym kontaktem ze sobą. Przyjmowanie swoich kolejnych uczuć odczuwam jako coraz pełniejsze stawanie się sobą. Włączam kolejne aspekty mnie samej, jakbym przygarniała, obejmowała siebie z różnych chwil życia. Po każdej takiej chwili czuję więcej spokoju, otwartości, siły. Kiedy uda Ci się być ze sobą i ludźmi bez ocen, kiedy uda Ci się przygarnąć żal, wtedy w końcu przeszłość odchodzi, a dzisiaj jest nowy dzień, który możesz przyjąć z otwartością. Przyjmuję go z pełną otwartością.

 

10. Utrata słuchu.

Silne emocje mają to do siebie, że jeśli już dojdą do głosu to pochłaniają całą naszą uwagę. Cóż, na chwilę stajemy się zbolałą, tylko fizyczną istotą, która straciła więź ze swoim wyższym, świadomym, obejmującym ja. Cechą tego stanu jest całkowity lub prawie całkowity zanik „słuchu” i zdolności do empatii. Cierpimy i nasza uwaga jest skierowana na poszukiwanie ulgi dla siebie. Dlatego warto wiedzieć, że osoba, która jest w stanie silnego wzburzenia lub lęku jest osobą, która potrzebuje, aby jej emocje wybrzmiały, zostały usłyszane i przyjęte.

Dopiero kiedy poziom emocji opadnie, zacznie odzyskiwać „słuch” i będzie w stanie wysłuchać naszego punktu widzenia, informacji o naszych potrzebach. Nie marnuj więc energii i czasu na wyjaśnianie osobie wzburzonej, że nie wszystko stracone, albo, że nie taki diabeł straszny. Nie wypowiadaj swoich złotych sentencji, bo w tym czasie mogą nie dotrzeć do odbiorcy. Rozluźnij się i po prostu bądź. Wysłuchaj, daj empatię lub umów się na inny termin rozmowy.

 Nie oznacza to jednak, że osoba w silnych emocjach jest zwolniona z odpowiedzialności za swoje słowa czy działania.

Jak mówi jeden z psychoterapeutów, osoby, które naprawdę nie są w stanie zapanować nad swoimi emocjami znajdują się albo w więzieniach albo w szpitalach psychiatrycznych. Pozostałym jest bardzo trudno to zrobić, jednak maja wybór, jak zareagować.

 

11. Empatia wobec siebie, kiedy marzę o karze lub zemście.

Czy zdarza Ci się fantazjować na temat ukarania drugiej osoby za to, co Ci zrobiła? Albo dla zasady? A może nosisz w sobie jakiś rodzaj zranienia, który stale podsyca Twój ból, a myśl o zemście dodaje Ci energii?

Na szczęście rzadko przemykają przez moją głowę tego typu myśli, ale czuję jak wielką mają moc. Jak silnie przyklejają się do mojego umysłu. Najczęściej pojawiają się, kiedy kieruję autem i inny kierowca robi coś, co dla mnie i innych osób jest niebezpieczne, czasem zagrażające życiu. Wtedy czuję straszną wściekłość. I mam ochotę nie tyle kopnąć go, ile przekląć. I tego się boję. Boję się, że moje negatywne, nieżyczliwe myśli popłyną za drugim człowiekiem. W ten sposób tak naprawdę mnie z nim połączą. A przecież nie o to mi chodzi, żeby ten człowiek miał wypadek – jako nauczkę – tylko o to, żebym mogła spokojnie dojechać do domu. Potrzebuję wtedy natychmiast skupić się na swoim sercu, na odczutym przerażeniu, złości, obawie o dzieci, na tym, czego chcę dla siebie – a nie na tworzeniu negatywnych wyobrażeń.

 

Troszcząc się o bezpieczeństwo, mogę zawiadomić policję, ale to co innego niż zemsta na wrogu, inna jest tutaj motywacja. Najbardziej chcę być wtedy zrozumiana i wzięta pod uwagę. Wśród takich osób chcę żyć. Ale ani zemsta, ani kara nie spowoduje, że takich osób będzie więcej na drogach. A może dlatego myślimy o zemście, bo wydaje nam się, że to jedyny sposób, aby do danej osoby dotarło, co zrobiła i jakie skutki miało dla nas jej działanie? Przez doświadczenie tego samego bólu. Pytanie: co będzie potem?

 

Nie lubię horrorów, ale dałam się namówić na obejrzenie jednego z Johnny Deepem w roli krwawego golibrody. Miał piękną żonę i córkę. Pewnego dnia, okrutny sędzia zapragnął tej żony i polecił swoim ludziom wrzucenie Johnn’ego do więzienia, gdzie spędził pietnaście lat. Po powrocie dowiedział się, że jego żona nie żyje, a córkę wychowuje – czyli więzi – sędzia. Rozpoczyna nowe życie, które od początku ma na celu zabicie sędziego, a kiedy to się nie udaje, zabija wszystkich, którzy przyjdą się ogolić – przelewa morze krwi. Nie czuje nic. Tymczasem pewien młody człowiek pomaga uciec jego córce od sędziego– ucieka w przebraniu i tylko cudem unika śmierci z rąk ojca, który jej nie rozpoznał. W pewnym momencie w „salonie fryzjerskim” pojawia się żebraczka, która mówi: ja pana chyba znam. Spotyka ją ten sam los co wszystkich. Dopiero po dłuższym czasie, przygląda się martwej z bliska i rozpoznaje w niej żonę, za którą tak tęsknił.

O czym jest ten film? Zawsze, kiedy za czymś tęsknisz, skieruj swoją uwagę na zaspokojenie tej potrzeby. Jeśli chwilowo jest niezaspokojona pozwól sobie poczuć żal. Płacz i daj się pocieszać. A kiedy odzyskasz siły, pozwól sobie dalej dbać o swoją potrzebę. Nie pozwól, aby zwiodły Cię podszepty, w stylu: to przez niego, zadam mu ból, to mój się zmniejszy. Nie zmniejszy się. Taka lub podobna myśl to informacja, że bardzo cierpisz i potrzebujesz jeszcze więcej troski o siebie. Jeśli nie wiesz co zrobić, lepiej nic nie rób. Albo opisz to, co chcesz zrobić i spal. Rozmawiaj z przyjaciółmi lub znajomymi. Nie działaj pod wpływem myśli o czyjejkolwiek krzywdzie. To jednocześnie nie znaczy, że masz rezygnować ze stawiania jasnych granic czy niezgody na niecne działania – jak te, reprezentowane w filmie przez sędziego.

 

 

Znowu istotne jest odróżnienie potrzeb od strategii czyli konkretnych działań. Działaniom, które mają w sobie przemoc, mówimy: stop.

 

5 kroków do zaakceptowania swoich emocji i uczuć.

1. Zapamiętaj, że emocje to tylko emocje. To informacja od ciała o tym, co się z nim dzieje.

2. Emocje i uczucia są neutralne, ani dobre ani złe. Ty możesz wybrać co z nimi zrobisz.

3. Nie oceniaj uczuć i emocji. Oddech jest najprostszym sposobem na zwiększenie pojemności emocjonalnej. Oddychaj, zamiast oceniać emocje.

4. Znajdź sposób na bezpieczne dla Ciebie i otoczenia wyrażanie uczuć i emocji. To może być malowanie, taniec, bieganie, pisanie lub telefonowanie do przyjaciela. Unikaj mówienia do dzieci i innych ważnych osób pod wpływem silnych emocji, szczególnie złości lub lęku. Wtedy policz do tysiąca. Nie będziesz żałować!

5. Pozwól emocjom przepływać przez siebie. Nie zatrzymuj ich. Nie przywiązuj się do nich. Odczytaj informacje, które niosą i puść je. Pomocne jest ćwiczenie łączenia uczuć z potrzebami. Kiedy doświadczasz silnych emocji twórz zdanie kierujące w stronę potrzeb: „czuję…, bo potrzebuję… Pomoże mi w tym… „

 

Tekst pochodzi z książki „Nie mów przepraszam, nie mów kocham” Lucyny Wieczorek.

separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.