Ładowanie...
Publikacje
Rozwój osobisty

O co chodzi, że czasem nie wychodzi? Potrzeby – pierwszy filar porozumienia

2 marca 2018

Autor: Ewa Tyralik

O co chodzi, że czasem nie wychodzi? Potrzeby – pierwszy filar porozumienia

Codziennie spotykam ludzi, którzy chcą się z kimś ważnym dla siebie porozumieć. Nie brak im motywacji ani dobrej woli i widać, że drugiej stronie też na nich zależy. A jednak, niestety, czasem nie wychodzi. Tak jak wczoraj wieczorem, kiedy w ogniu trudności w pracy nad ważnym dla mnie projektem zwątpiłam w siebie i zaczęłam opowiadać mojemu mężowi, że chyba się poddam, bo nie wiem, co robić, i pewnie nic z tego nie będzie. Mój mąż odpowiedział: „Nie przejmuj się, rób swoje, a reszta sama się ułoży”. Co było dalej? Choć rada słuszna i w dodatku sprawdziła się niejeden raz, wcale nie miałam ochoty za nią podążyć. Rozżaliłam się na dobre, bo nie dość, że tam rzucają mi kłody pod nogi, to jeszcze tu on nie rozumie, jak mi trudno. Mąż na to, że przecież chce pomóc, tylko ja sobie nie daję… I tak oto, krok po kroku, oddaliliśmy się znacznie od tego, co miało być celem naszej rozmowy. Znasz takie sytuacje? Zdarzają się często – i w domu, i w pracy. Dlaczego tak jest, że czasem nie możemy się dogadać, chociaż mamy dobre chęci?

W tym tekście zastanowimy się, po co się komunikujemy. Dowiemy się również, jak ważne jest, aby odkryć i komunikować, czego potrzebujemy.

 

Co by było, gdyby?

Spróbuj wyobrazić sobie dzień, w którym za sprawą jakichś magicznych sił nie możesz nic napisać ani powiedzieć, a jednocześnie musisz normalnie działać. Jak wyglądałby taki dzień? Co udałoby ci się przekazać? Co by cię do tego skłoniło?

Bez słów, choć bywa dość trudno (i zabawnie), udaje się całkiem sporo załatwić, zwłaszcza gdy coś jest dla nas ważne. Skoro angażujemy w komunikację większość życiowej energii, musimy mieć do tego naprawdę ważny powód!

 

Po co się komunikujemy?

Zainspirowany nurtem psychologii humanistycznej, twórca mojej ulubionej metody komunikacji (a może i filozofii życia?) – Porozumienia bez Przemocy (PbP, ang. Nonviolent Communication, NVC) – dr psychologii Marshall Rosenberg, źródła naszej komunikacji odnajduje w naszych potrzebach. To one sprawiają, że serca biją nam mocniej, krew krąży szybciej i chce się żyć. Oraz rozmawiać. Albo wprost przeciwnie – gdy nie są zaspokojone, mamy wrażenie, że energia nam gdzieś ucieka, a komunikacja nie wychodzi.

Rosenberg nazywa potrzeby przejawami energii życiowej i podkreśla, że są one uniwersalne dla wszystkich ludzi, niezależnie od płci, wieku, wykształcenia, miejsca zamieszkania czy wyznawanych wartości.

Wszyscy potrzebujemy na przykład snu, jedzenia, poczucia bezpieczeństwa, szacunku. Zgodnie z nurtem humanistycznym psychologii osobowości ludzie mają wrodzoną tendencję do samorealizacji, czyli realizowania swojego potencjału. Robimy to poprzez dążenie do zaspokajania własnych potrzeb, a komunikując się, chcemy zwiększyć nasze szanse na to.

 

I tu właśnie tkwi haczyk, który ściągnął moją wieczorną rozmowę z mężem na inne tory niż te, którymi chcieliśmy podążać. Skoro otrzymaną radę nie tylko odrzuciłam, ale jeszcze pojawiły się silne emocje, musiałam liczyć na coś zupełnie innego. Co chciałam usłyszeć zamiast „Nie przejmuj się”? O jaką reakcję z jego strony mi chodziło, skoro dobra rada to nie było to?

Kiedy teraz myślę o naszej rozmowie, wiem, że tego wieczoru najbardziej na świecie chciałam być po prostu wysłuchana. Wtedy jednak nie do końca byłam świadoma, czego potrzebuję. Wiem też, że mój mąż dał mi coś, co uważał za przydatne – radę, która mu się nieraz sprawdziła. A jednak się nie skleiło!
Rosenberg tłumaczy, że na poziomie uniwersalnych potrzeb zwykle udaje nam się znaleźć porozumienie i że w gruncie rzeczy bardzo często żywe są w nas te same potrzeby (tak jak w naszym przypadku – i mój mąż chciał mnie wesprzeć, i ja chciałam wsparcia), a trudności pojawiają się w trakcie realizacji, bo albo nie do końca wiemy i umiemy powiedzieć, o co (o jaki rodzaj wsparcia) nam chodzi (jak ja), albo mamy swoje własne pomysły na to, czego potrzebuje druga strona (jak mój mąż). To bardzo częsta sytuacja, że choć ludzi łączy ta sama potrzeba, wybierają różne sposoby na jej osiągnięcie. W metodzie Porozumienie bez Przemocy mówi się, że ludzie mają różne pomysły na realizację swoich potrzeb – odmienne strategie – i że konflikty, a nawet wojny wynikają z tego, że spieramy się właśnie o te nasze pomysły. Gdybyśmy sięgnęli głębiej, dostrzeglibyśmy, że tak naprawdę… marzymy o tym samym!

 

Uświadamianie sobie potrzeb i tego, co dla nas ważne

Podczas prowadzonych przeze mnie warsztatów rozwojowych bardzo często pojawia się wśród uczestników problem ze znalezieniem odpowiedzi na pytanie: „Co się ze mną dzieje i czego TERAZ potrzebuję?”. Nasze wychowanie sprzyja raczej koncentrowaniu się na spełnianiu oczekiwań innych ludzi, wykonywaniu zadań, osiąganiu ambitnych celów, zdobywaniu kolejnych szczytów. Zatrzymanie się w biegu można ocenić jako słabość, a myślenie o sobie – jako egoizm. Atakowani niezliczoną ilością bodźców (przeciętnie nasz mózg wchłania codziennie 34 gigabajty danych – to tak, jakby ktoś mówił do niego bez przerwy przez 12 godzin!), w ciągłym pośpiechu i nastawieni na realizację licznych powinności, nie mamy praktyki w sprawdzaniu, czego aktualnie potrzebujemy i w jaki sposób chcielibyśmy to otrzymać.

A szkoda, bo jeśli my sami nie jesteśmy świadomi, o co nam chodzi, trudno nam to zakomunikować innym.

Tak się właśnie stało w czasie mojej rozmowy z mężem. Zamiast powiedzieć po prostu: „Nic nie mów. Wysłuchaj mnie tylko, bo chcę się wygadać”, na każdą jego próbę pokazania mi jakiegoś rozwiązania reagowałam zdenerwowaniem i odrzucałam jego pomysły.

Czy tobie również zdarzyło się czasem dostać dobrą radę i nie mieć ochoty z niej skorzystać? Co mogło się za tym kryć? Może akurat wolałaś/-eś po prostu być wysłuchana/-y albo marzyłaś/-eś o zaufaniu, chciałaś/-eś mieć pewność, że druga strona wierzy, że sobie świetnie poradzisz bez podpowiedzi? Jedno jest pewne – skoro pojawiło się napięcie, rada nie trafiła w twoją potrzebę. Bo jak już wiemy – czym innym jest sama potrzeba, a czym innym sposób, który wybieramy, aby naszą (lub cudzą) potrzebę zaspokoić.

 

O tym, jak niełatwą sztuką bywa dotarcie do naszych własnych potrzeb, przypomina mi historia moich znajomych, którzy bardzo chcieli się wyprowadzić do wymarzonego domu za miastem. Dużo pracowali, sprzedali mieszkanie, wzięli kredyt i udało się! Wydawało się, że teraz mają już wszystko, co było im do szczęścia potrzebne. Tylko że po przeprowadzce bardzo szybko zauważyli, że zamiast pić kawę na tarasie i biegać boso po trawie, zżymają się na korki i nie mają w ogóle na nic czasu, bo muszą brać jeszcze więcej pracy, aby spłacić swój nieszczęsny kredyt. Sen o wiejskiej sielance prysł i zrobiło się mało przyjemnie. Aż do momentu, kiedy padło pytanie, czego tak naprawdę oczekiwali po przeprowadzce. Jakie ich ważne potrzeby miała ta przeprowadzka zaspokoić? Oboje pragnęli wolności, spokoju, kontaktu z naturą. Wymarzony domek za miastem, jak wycięty z reklamy, zdawał się gwarantem spełnienia tych marzeń. A stało się zupełnie odwrotnie. Po odkryciu swoich potrzeb (wolności, spokoju, kontaktu z naturą) znajomi sprzedali dom, wrócili do miasta, kupili mieszkanie w mniej prestiżowej dzielnicy, za to blisko parku. Mniej pracują, mniej czasu spędzają w korkach i gdy tylko robi się cieplej, codziennie wyjeżdżają rowerami na wycieczki, odkrywając w okolicy piękne miejsca. I czują się bardziej spełnieni!

 

Jak sobie pomóc w odkrywaniu własnych potrzeb?

Niezawodnym pomocnikiem w odkrywaniu tego, czego potrzebuję, będącym w dodatku pod ręką przez 24 godziny na dobę, jest moje ciało. Nie zawsze podpowiada mi ono to samo, co sugeruje rozsądek. A jednak się nie myli! Na przykład wczoraj wróciłam wieczorem po dwudniowym szkoleniu do domu. Byłam wypompowana i myślałam, że wszystko, czego pragnę, to chwila samotności, spokoju, no i wanna z ciepłą wodą. Tymczasem pojawiło się niespodziewane zaproszenie na spotkanie ze znajomymi. Rozsądek podpowiadał: „Daj spokój! Mało ci było przez ostatnie dwa dni?!”, ale ciału to zaproszenie dodało skrzydeł. Choć rozum podpowiadał coś zupełnie innego, czułam po prostu, że podczas tego wieczoru, mimo rozkrzyczanej gromadki dzieciaków biegających wokół stołu, odpocznę. Jak to czułam? Na myśl o spotkaniu moje plecy prostowały się, zaczynałam się uśmiechać i lżej mi się oddychało.

Albo bywa tak, że wiemy już, czego potrzebujemy. Czujemy, że jesteśmy zmęczeni i potrzeba nam odpoczynku. Żadnych ludzi, żadnych imprez, żadnych dzieci wokół stołu! Możemy wtedy wybrać różne sposoby na realizację tej potrzeby – mój mąż lubi na przykład położyć się na kanapie, ja wolę pachnącą kąpiel, a moja przyjaciółka idzie na długi, powolny spacer. Każdy z nas ma swoją własną, sprawdzoną strategię na realizację tej samej potrzeby – odpoczynku. I to jest właśnie różnica między potrzebami a pomysłami na ich realizację.

 

Według Marshalla Rosenberga potrzeby stanowią ogólnoludzki zasób i są sobie równe (nie ma potrzeb wyższych czy niższych, lepszych lub gorszych, ale są te, które w danym momencie są bardziej żywe dla danej osoby). To, czym się różnimy i co powoduje konflikty między nami, to przede wszystkim pomysły, jakie wybieramy na zaspokojenie potrzeb (swoich oraz innych ludzi). Często wydaje nam się, że to, co dobre dla nas, jest tym, czego potrzebuje ktoś inny. Okazuje się jednak, że ten ktoś chce czegoś zupełnie innego i stąd w naszych relacjach tak często pojawiają się żal, pretensje, rozgoryczenie, choć wcale nam nie brak dobrych chęci!

Poniższa lista uniwersalnych potrzeb ludzkich (inspirowana Porozumieniem bez Przemocy) pomoże ci docierać do tego, co jest ważne dla ciebie i innych osób:

 

Potrzeby związane z dobrostanem fizycznym:

  • powietrza
  • pożywienia, wody
  • ruchu, ćwiczeń
  • dbałości o zdrowie, ochrony przed chorobami
  • snu, wypoczynku, relaksu
  • ekspresji seksualnej, intymności
  • dotyku
  • schronienia, bezpieczeństwa

 

Potrzeby związane z byciem jednostką:

  • wybierania własnych marzeń, celów i wartości, podążania własną drogą
  • wybierania własnego planu spełniania marzeń, celów i wartości
  • wolności
  • przestrzeni
  • spontaniczności
  • niezależności

 

Potrzeby związane z własną spójnością (kontaktu z samą/-ym sobą):

  • sensu
  • poczucia sprawczości
  • autentyczności
  • twórczości
  • uczenia się, wyzwań
  • świadomości
  • samorozwoju
  • poczucia własnej wartości
  • prywatności

 

Potrzeby związane z byciem z innymi ludźmi (współzależności):

  • bycia wysłuchaną/-ym
  • bliskości, kontaktu, towarzystwa
  • wspólnoty
  • ważności, bycia docenioną/-ym
  • bycia wziętą/-ym pod uwagę
  • przyczyniania się do wzbogacania życia, wkładu
  • bezpieczeństwa emocjonalnego
  • empatii
  • szczerości
  • miłości
  • szacunku
  • wsparcia
  • zaufania
  • zrozumienia

 

Potrzeba zabawy:

  • radości
  • śmiechu
  • lekkości

 

Potrzeby duchowe:

  • piękna
  • harmonii
  • inspiracji
  • porządku
  • pokoju
  • kontaktu z naturą

 

Potrzeby celebrowania życia:

  • świętowania twórczości i spełnionych marzeń
  • opłakiwania straty: ukochanych osób, marzeń itp. (żałoba)

 

Gdy czujesz, że rozmowa idzie nie w tym kierunku…

Jeśli zależy ci na skutecznej komunikacji, zwłaszcza wtedy, gdy jest trudno – spierasz się z kimś, a słowa zamiast was zbliżać, prowadzą donikąd – zatrzymaj się i zastanów, jaką potrzebę chcesz wyrazić. Co tak naprawdę jest dla ciebie ważne? Podczas kłótni zdarza się czasem, że wydaje nam się, iż to, czego najbardziej w danym momencie pragniemy, to zmieść z powierzchni ziemi swojego rozmówcę – upartego szefa, krnąbrne dziecko, partnera, który nic nie rozumie. Każdy z nas zna chyba ten stan! I nie ma w tym nic dziwnego. Silne emocje, ujawniające się poprzez takie myśli, są sygnałem, że jakaś niezwykle ważna dla nas potrzeba bardzo, ale to bardzo chce się zamanifestować. Kiedy zdarzy ci się to następnym razem, zatrzymaj się na moment i zastanów, jaka potrzeba jest dla ciebie aż tak ważna. To działa trochę jak czary – kiedy ty sama/sam będziesz mieć ze swoją żywą potrzebą kontakt, inni ludzie łatwiej ją odczytają i proces komunikacji będzie przebiegał sprawniej.
Zamiast skupiać się na tym, co druga strona ma, według ciebie, zrobić, powiedzieć czy jak się zachować, przypomnij sobie, że te pomysły to tylko sposoby na to, aby jakaś twoja potrzeba została zaspokojona. Jaka? Znalezieniu odpowiedzi na to pytanie naprawdę warto poświęcić trochę energii. Jeśli tego nie zrobimy, może się okazać, że sporo jej straciliśmy, a druga strona i tak postąpi po swojemu (w dodatku uważając cię za niewdzięcznika, bo przecież robi wszystko dla twojego dobra).

 

Ten tekst to fragment pierwszego rozdziału książki naszej Absolwentki, Ewy Tyralik: „Ewka, co Cię ugryzło? Jak się zrozumieć i porozumieć.” O książce możesz dowiedzieć się więcej na stronie autorki: ewatyralik.com
Fanpejdż na Facebooku: https://www.facebook.com/tyralikewa/

separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.