Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Pozwól dziecku nie mówić przepraszam

13 kwietnia 2018

Autor: Lucyna Wieczorek

 

Ile razy miałaś/łeś wrażenie, że przepraszam wprawia Cię w osłupienie, zdziwienie, albo złość?

Jeden z moich przyjaciół mówi, że kiedy szklanka, talerz czy cokolwiek kruchego zostało rozbite w drobny mak, to nie da się tego skleić. Jeśli na serio mówimy o porcelanie lub kryształowym szkle, to zgadzam się. Choć gdyby się uprzeć, mogą ulec przetopieniu i być uformowane od nowa.

Z drugiej strony, traktuję te słowa jako metaforę bardzo dużego bólu. Zerwania kontaktu i wielkiej rany, której zagojenia nawet sobie nie wyobrażamy. Słowa Stachury przynoszą kolejną metaforę: Rozdzierający jak tygrysa pazur, antylopy plecy, jest smutek człowieczy.
Tak więc, wyobraź sobie rozbitą filiżankę albo rozdarte plecy antylopy.Co by im pomogło? Czy przepraszam pomoże zagoić ranę? W takiej sytuacji, przepraszam bywa odbierano jako kpina czy żart, tak bardzo jest nieadekwatne. I co teraz, przeprosiłaś i mam udawać, że wszystko jest ok., że będzie jak dawniej? To częste pytanie, które automatycznie rodzi się po usłyszeniu takiego przepraszam. Dla części osób, jest to dodatkowo obciążające, bo myślą: przeprosił/ła, teraz kolej na mój ruch, ale ja nie czuję, że to wyjaśnia, łagodzi czy pomaga.

 

Empatia wobec siebie, kiedy stłukłaś/łeś porcelanową filiżankę.

Jeśli jesteś osobą, która świadomie czy nieświadomie stłukła czyjąś „filiżankę”, po pierwsze zwróć uwagę aby nie wpaść w pułapkę obwiniania kogokolwiek. Jest pewne, że nic dobrego z tej strategii nie wyniknie dla żadnej z osób. Ten moment, kiedy masz ochotę powiedzieć przepraszam, jest o tyle ważny, że mówi o Twojej odpowiedzialności. Tym przepraszam, mówisz: tak, ja to zrobiłam/łem. Biorę odpowiedzialność za swój czyn. Nie uciekam. Nie zaciemniam. Nie szukam współwinnych. Co dalej? Pozwól sobie poczuć swoje uczucia i przyjmij je. Może czujesz smutek, a może lęk przed konsekwencjami? Może czujesz żal z powodu cierpienia drugiej osoby, którego nie chciałaś/łeś? Kiedy już to rozpoznasz, poszukaj swoich potrzeb w tej chwili? Co jest najważniejsze? Może to jest zaufanie, że dasz rade przyjąć uczucia swoje i drugiej osoby? A może chęć jak najszybszego naprawienia szkody? A może jest to potrzeba odbudowania kontaktu albo zrozumienia?

Teraz, kiedy masz jasność co do tego, co się w Tobie dzieje, jest czas na danie empatii drugiej osobie.

To może być trudne, ale to jest bardzo ważne. Nie przepraszaj, tylko przyjmij uczucia osoby, którą chcesz przeprosić, posłuchaj jak z jej perspektywy wygląda ta sytuacja. Co czuje? Jakie jej potrzeby proszą o zaspokojenie lub choćby zauważenie?

I tutaj uwaga: nie musisz zaspokajać ich wszystkich. Nie musisz brać odpowiedzialności za wszystkie uczucia tej osoby, ale przyjmij, że ma to pośredni związek z Twoim czynem. Kiedy osoba wyrazi się w pełni, powiedz, że chcesz zadośćuczynić – jeśli to prawda. Możecie porozmawiać o sposobach naprawienia tego, co nie działało.

 

Czasem naprawdę trudno o inne zadośćuczynienie niż przyjęcie swojej odpowiedzialności. A czasem, kiedy w grę wchodzą szkody materialne, zadośćuczynienie może być częściowo materialne, a częściowo emocjonalne. Nie oddawaj w innej walucie niż była szkoda. Jeśli szkoda jest emocjonalna, nie nadrabiaj tego pieniędzmi ani niczym, co się za nie da kupić (może z wyjątkiem czasu).

Pamiętam jak kilka tygodni temu, przed wyjazdem na urlop, nie przekazałam koleżance ważnej informacji o projekcie, który razem realizowałyśmy. Kiedy przyszła do pracy, była bardzo zaskoczona i poczuła złość, bo czekała ją dodatkowa praca do wykonania w trybie pilnym. Nagle okazało się, że musi ponieść konsekwencje mojej nieuważności. Kiedy ta informacja dotarła do mnie, poczułam się okropnie. Miałam ochotę biec do niej i prosić o wybaczenie i jakoś sowicie jej to wynagrodzić, żeby tylko nie czuć tego okropnego dyskomfortu, że to właśnie ja
to zrobiłam, bez żadnego sensownego powodu. A Ona musi to wszystko za mnie znosić. Pół dnia szukałam wewnętrznego spokoju.

 

Co ja naprawdę czuję? Co naprawdę chciałabym zrobić? Kiedy w końcu doszło do rozmowy, podzieliłam się swoim wyobrażeniem na temat stanu mojej koleżanki. Powiedziałam, że czuję się „okropnie” (co jest zlepkiem uczuć, ale w danej chwili bardziej chciałam skupić się na uczuciach mojej koleżanki niż na swoich), bo wyobrażam sobie ile stresu i napięcia musiała tego dnia doświadczyć z powodu mojego działania. Powiedziałam też, że chciałabym usłyszeć jak ta sytuacja wyglądała z jej strony. Wtedy Ona opowiedziała jak to było dla niej bolesne – poprzez zaskoczenie, nawał pracy, konieczność wyjaśnień przed klientem. Wtedy spytałam, czy mogę jej to jakoś wynagrodzić, a Ona odpowiedziała, że najważniejsze jest dla niej, to, że zdaję sobie sprawę z tego, w jakiej sytuacji ją wówczas postawiłam.

Nadal miałam pewien dyskomfort – ze względu na „ekstra”czas, który musiała poświęcić tej sytuacji – dlatego zaproponowałam, że chętnie poświęcę jeden dzień swojej pracy na potrzebne jej działania. O co poprosiła za jakiś czas. Wtedy poczuła, że sprawa jest zamknięta na poziomie emocji oraz wymiany czasu.

Podsumowując: zamiast przepraszać, daj empatię sobie, potem osobie, która doznała bólu i napraw szkody materialne, jeśli powstały.

Nie mów, że Ci przykro, jeśli nie jest Ci przykro. Pamiętaj, że jeśli osoba cierpi, przeżywa silne emocje, to jest czas, aby ją obdarować empatią, ewentualnie potem podzielić się swoim stanem. Chodzi tutaj o to, aby uniknąć sytuacji, w które osoba która doznała bólu, zajmuję się osobą, która do bólu się przyczyniła.

 

Pozwól dziecku nie mówić przepraszam.

Czasem słyszę takie zdanie: tak zostałam wychowana, żeby powtarzać trzy magiczne słowa: proszę, dziękuję, przepraszam, to jest minimum kultury.
Bardzo pięknie, myślę sobie.
Tylko pod warunkiem, że w tych słowach jest zawarta treść.

 

Inaczej są męką dla dziecka, które je wypowiada, a i osoba, która je słyszy ucieszy się z nich na krótko, ponieważ, jeśli słowa są tylko wypowiadanym pod przymusem „wierszykiem,” odbiorca otrzyma cały zestaw niewypowiedzianych emocji, które towarzyszą tej presji. Mało tego, jeśli sprawa będzie się powtarzała, „linkujemy” – czy, inaczej mówiąc, tworzymy połączenie pomiędzy negatywnym stanem presji, której doświadcza dziecko odpowiedzialność za to, jak nasze działania wpływają na inne osoby.

I znowu: odpowiedzialność za działania, za ich realny wpływ, a nie szerokie i dowolne interpretacje tych działań. Nasze działanie mogło przyczynić się do tego, że nie została zaspokojona ważna potrzeba danej osoby, dlatego sprawdźmy, czy możemy przyczynić się do zadbania o tę potrzebę innym działaniem. a daną osobą. Efekt wychowawczy, na który liczą w tej sytuacji rodzice, ma raczej małe szanse zaistnieć. Dziecko, oczywiście, można zmusić – poprzez kary i lęk – do różnych zachowań ale zachowania te będą działać tak długo, jak długo będziemy nad nimi czuwać w roli policjanta, albo tak długo, aż dziecko stanie się policjantem samo dla siebie. Tylko czy to na pewno jest to, co chcemy swoim dzieciom przekazać – zewnątrz-sterowność poprzez system „marchewek” i „kijów”?

Możemy nauczyć dziecko co znaczy słowo przepraszam, opowiedzieć o zwyczajach i o tym jak my, ludzie, na siebie wpływamy.

Nasze działania mają konsekwencje dla innych osób i o tych konsekwencjach warto dziecku mówić: „Jeśli uderzysz Krzysia łopatką, to go będzie bolało. Tak jak bolało Ciebie, kiedy się przewróciłeś. Dlatego stań trochę dalej, aby go nawet niechcący nie uderzyć.” To jest co innego, niż powiedzenie do czterolatka: „ Przeproś ciocię za swoje zachowanie, ciocia nie lubi kiedy dzieci biegają po domu.” W takiej sytuacji możemy powiedzieć: „Synku, ciocia potrzebuje spokoju, porysuj teraz, tutaj masz kartki i kredki, a kiedy mama wypije herbatę, pójdziemy na plac zabaw i pobiegasz sobie.” A do cioci: „Ciociu wiem, że ważny jest dla Ciebie spokój, a mój synek potrzebuje dużo ruchu, może zróbmy tak, że wyjdę z nim na podwórko, a kiedy trochę poszaleje wrócę na ciasto?” Potrzeba cioci jest ważna, potrzeba synka jest ważna, Twoja potrzeba jest tak samo ważna. Nie musimy się nawzajem przepraszać za to, że żyjemy. I jednocześnie weźmy odpowiedzialność za to, jak nasze działania wpływają na inne osoby.

I znowu: odpowiedzialność za działania, za ich realny wpływ, a nie szerokie i dowolne interpretacje tych działań. Nasze działanie mogło przyczynić się do tego, że nie została zaspokojona ważna potrzeba danej osoby, dlatego sprawdźmy, czy możemy przyczynić się do zadbania o tę potrzebę innym działaniem.

 

5 kroków do uniknięcia pustych słów, kiedy zrobię coś „nie tak”

1. Oddychaj. Poczuj siebie.
2. Opisz sytuację, w której zachowałaś/łeś się nie tak, jakbyś chciał/ła, językiem obserwacji.
3. Nazwij uczucie, jakie ta sytuacja wywołała w Tobie i potrzeby, które w związku z tą sytuacją masz niezaspokojone, a także te, które chiałaś/łeś tym działaniem zaspokoić. Jeśli sytuacja jest poważna, daj sobie czas, poproś o rozmowę bliską osobę. Zadbaj o siebie, abyś szczerze dał/a empatię osobie, z którą chcesz porozmawiać.
4. Nazwij uczucia i niezaspokojone potrzeby tej osoby, względem której zachowałeś/łaś się „nie tak”.
5. Poproś tą osobę o rozmowę, kiedy będziesz gotowa/wy w pełni wysłuchać informacji o jej uczuciach. Bez oceniania, polemizowania czy tłumaczenia. Jeśli osoba przeżywa duży ból, będzie potrzebowała dużo empatii. Pamiętaj: to jest w pierwszej kolejności czas dla tej osoby. Kiedy będzie gotowa usłyszeć Ciebie, opowiedz o tym, co sobie uświadomiłaś/łeś w punkcie 3. Rozmowę możesz zacząć o tego, aby powiedzieć co sobie wyobrażasz, że ta osobo mogła przeżyć w związku z Twoim działaniem. Możesz powiedzieć, że czujesz żal z tego powodu i chcesz naprawić powstałe szkody, czy krzywdy.

separator

Możliwość komentowania jest wyłączona.