Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Prośby zamiast presji, żądań i pożądań

31 stycznia 2016

Autor: Lucyna Wieczorek

 

Kiedy zaczynałam naukę Porozumienia bez Przemocy, przez jakiś czas miałam przekonanie, że chodzi w niej o naukę 4 kroków. Miałam też przekonanie, że jeśli będę szczera i powiem mojemu partnerowi, że trudno mi go słuchać, kiedy mówi do mnie językiem ocen, to nastąpi rewolucja w moim związku oraz życiu, w kierunku zalewu miłości.

 

Niestety tak się nie stało. Przeciwnie. Kiedy kilka razy w ciągu jednego miesiąca „prosiłam” mojego partnera, aby mówił do mnie inaczej, po mojemu, bardziej „bez przemocy”, on naprawdę się zezłościł. Powiedział, że przemoc to wywieram ja, że ma dość tego, że stale poprawiam jego wypowiedzi i mówię mu jakich słów powinien używać, żeby mnie zadowolić. Chciałby móc wyrażać to, co myśli i czuje, właśnie tak jak to robi. Byłam zdziwiona. To o co chodzi? Co robię nie tak? Przecież tak ładnie mówię o faktach, uczuciach, potrzebach, proszę na końcu o coś konkretnego. To lub podobne pytanie słyszę bardzo często w czasie szkoleń.

Zdałam sobie sprawę z tego, jak łatwo jest ze sztandarem szlachetnej idei – porozumienie bez przemocy, ale każdy z nas wie, że dotyczy to też innych szlachetnych idei – stosować przemoc w czystej formie.
Przez przemoc rozumiem sytuacje kiedy „proszę” osobę, nie pozostawiając jej możliwości wyboru, czyli powiedzenia „nie” bez ponoszenia negatywnych konsekwencji. Tak naprawdę mówię: zrób to co chcę. Jeśli tego nie zrobisz będę się źle czuła. Jak byś zareagował/ła, na taką „prośbę”?

 

Być może znasz ze swojego życia sytuacje, kiedy jesteś po drugiej stronie tego dialogu. Czujesz się wtedy „jakbyś stał/stała pod murem” i towarzyszy Ci poczucie dyskomfortu, rodzaj poczucia winy, związany z tym, że bliska Ci osoba „źle się czuje” i jednocześnie gdzieś tli się irytacja albo wyraźne czujesz złość. Po prostu nie rozumiesz, dlaczego Twój zwykły sposób wyrażania siebie powoduje, że druga osoba „źle się czuje” i dlaczego uważa, że Ty masz coś zrobić z tym, jak Ona odbiera Twoje wypowiedzi. Czasem zadajesz sobie pytanie: czy ze mną jest coś nie tak?

Ani słowo proszę, ani nawet komunikat 4-stopniowy nie oznaczają, że prosimy

Możesz to sprawdzić na sobie. Co Ciebie skłoniłoby do spełnienia czyjejś prośby? Zamknij oczy, zrób swobodny wydech i wyobraź sobie taką właśnie sytuację. Ktoś chce, abyś zmienił swoje zachowanie. Co by się musiało wydarzyć, abyś był/ła skłonna to zrobić z chęcią a nawet radością?

 

Czy kiedy jesteś w takiej sytuacji – chcesz wiedzieć dlaczego jesteś proszona/ny o dane działanie? Im większa prośba, tym większego uzasadnienia, tym głębszej szczerości możesz potrzebować. Czy chcesz mieć zaufanie, że Twoje działanie – czasem jest to wysiłek – jest naprawdę istotne, potrzebne? Chciałabyś/łbyś mieć pewność, że to działanie, będzie dobre dla Ciebie tak samo jak dla tej osoby? Chciałabyś/łbyś wiedzieć, czuć, że proszący liczy się z sytuacją w której jesteś? Z Twoim stanem, z Twoimi potrzebami? Chciałabyś/łbyś ufać, że jesteś dla niej istotna/ny jako osoba, a nie tylko obiekt spełniający potrzeby? Być może dla Ciebie i Twoich bliskich istotne są inne aspekty prośby. Warto o nie zapytać – najlepiej przed ślubem 🙂

Marshall Rosenberg powiedział kiedyś; jeśli chcesz mi coś dać, zrób to tylko wtedy jeśli przyjdzie ci to z radością dziecka, które karmi kaczkę.

 

 

Pamiętam sytuację, która nauczyła mnie sporo na temat odróżniania próśb od żądań i przyjmowania odmowy. Robiłam zakupy w osiedlowym sklepie, towarzyszyła mi czteroletnia córka. Odeszłam od kasy i zabrałam zakupy. Było tego sporo – kilka większych i mniejszych toreb wzięłam w ręce, córka trzymała swoją gazetkę, na drzwiach był duży napis: prosimy zamykać drzwi – pomieszczenie klimatyzowane. „Załapałam” się na otwarte przez kogoś drzwi i wyszłyśmy. Wówczas powiedziałam:

– Zamknij, córeczko, drzwi, bo mi niewygodnie.
…cisza
– Zamknij drzwi, państwo proszą, żeby zamykać.
– Nie chcę.
– No, proszę Cię, zamknij te drzwi.
– Mamo, nie proś mnie na siłę.

Kiedy mówię proszę i nie zostawiam wyboru, to żądam. Kiedy nazywam sprawy takimi jakie są, to daję jasność sobie i osobom w otoczeniu, mogę się z tym nie zgadzać, ale wypowiedź jest spójna, nie zawiera drugiego dna, którego mam się domyślać. Z punktu widzenia odbiorcy to może być spora ulga.

 

5 kroków do proszenia tak, aby zaspokajać swoje potrzeby, bez manipulowania i presji

  • Zadaj sobie proste pytanie: czego najbardziej teraz potrzebuję?
  • Jakie działania pomogą mi zaspokoić tę potrzebę?
  • Kto, może z łatwością dać mi to, czego potrzebuję?
  • Jeśli ta prośba wymaga wysiłku, dla kogo ten wysiłek może mieć sens, wartość? Jeśli pomoc Tobie może oznaczać niezaspokojenie ważnej potrzeby tej osoby, poszukaj sposobu na to, jak ta osoba – pomagając Tobie – jednocześnie będzie miała zaspokojone swoje potrzeby. Jak Ty możesz weprzeć zaspokojenie tej potrzeby? Co możesz zaoferować, czym się podzielić ze swojej strony? Szczerze!
  • Zacznij rozmowę od nawiązania kontaktu. I pamiętaj, aby iść na rozmowę z gotowością do usłyszenia odmowy, którą możesz przyjąć ze spokojem. Odmowa może bowiem znaczyć, że Twój rozmówca ma potrzebę, której nie uwzględniłaś/łeś w swojej prośbie. Sprawdź czy da się negocjować, ale tylko jeśli naprawdę jesteś gotowa/ wy uwzględnić potrzeby rozmówcy.

 

Tekst pochodzi z książki „Nie mów przepraszam, nie mów kocham” Lucyny Wieczorek. Przeczytaj również inne fragmenty tej książki:

5 sposobów na odróżnianie uczuć od myśli
5 kroków do empatycznej rozmowy (zamiast kłótni)

separator

5 odpowiedzi na “Prośby zamiast presji, żądań i pożądań”

  1. Marta pisze:

    Zaciekawiło mnie, co było dalej w tej historii o córeczce i drzwiach. Wydała jej pani w końcu polecenie? Mimo, że było pani niewygodnie sama pani zamknęła drzwi?

    • Lucyna Wieczorek pisze:

      Sama zamknęłam drzwi. Moja córka nie była w tamtej chwili zainteresowana pomaganiem mi tylko czymś innym. Zadałam sobie wtedy pytanie, czy chcę, aby mi pomagała, dlatego że chce to zrobić czy dlatego, że musi? Pozdrawiam, Lucyna

  2. To ja pójdę dalej - jeśli chcę, by na pewno mi pomogła, to co powinnam powiedzieć. Wyobrażam sobie, że dalej dyskusja mogłaby potoczyć się tak: Zależy mi, byś mi pomogła i zamknęła za nami drzwi bo jest mi bardzo ciężko z zakupami. Jeśl pisze:

    Gosia

  3. Jeśli i to nie podziałałoby, to wówczas bym odpuściła. A jak potoczyć całą rozmowę jeśli faktycznie żądam bo nie mam trzeciej ręki i możliwości by zamknąć te drzwi? pisze:

    Gosia – c.d. (ucięło poprzedni komentarz)

    • Lucyna Wieczorek pisze:

      Witam ponownie,

      Moja znajoma kiedyś powiedziała dzieciom, coś w stylu „powiem Wam kiedy mam prośbę, a kiedy to nie jest prośba”. Poczuła, że w ten sposób daje dzieciom jasny komunikat, zamiast „proszę”, które znaczy „żądam”. Moja strategia była taka, że kiedy miały miejsce takie sytuacje omawiałam je po fakcie lub przed kolejnym wyjściem, w czasie kiedy byłam spokojna i miałam zaufanie, że dziecko mnie słucha. Chciałam, żeby wcześniej córka wiedziała, co jest dla mnie ważne, kiedy razem wychodzimy, przy czym skupiałam się na jednym temacie np. ustępowanie miejsca w tramwaju osobie starszej. To nie była jedna rozmowa tylko wiele rozmów na temat tego na czym jej zależy, a na czym mi i jak możemy to zrobić?