Ładowanie...
Publikacje
Empatia

Słuchanie – pierwszy stopień do empatii

10 kwietnia 2018

Autor: Lucyna Wieczorek

Czy zdarzyła Ci się sytuacja, w której miałaś/łeś wrażenie, że nieważne co powiesz czy zrobisz, osoba, z którą jesteś ma stały zestaw odpowiedzi. W zasadzie, na Twoim miejscu mógłby być ktokolwiek inny? Co w takich sytuacjach czujesz? Czy zdarzają Ci się w czasie rozmowy takie chwile, kiedy tylko czekasz, aby wykazać rozmówcy, że się myli?

 

Długo można mówić o tym, jak mówić, aby wyrazić siebie i zostać jak najlepiej zrozumianym. Na dodatek nigdy nie mamy stu procent pewności, że odniesiemy sukces. Inaczej sprawa ma się ze słuchaniem. Co usłyszę, to moje. Mogę z każdego zdania, jego kontekstu, mowy ciała, odczytać istotne informacje. Ode mnie zależy, co z nimi zrobię. Czy
potrafię obserwować z czystym umysłem? Czy potrafię odczytać istotne potrzeby i ulubione strategie osoby? Czy nie tracę energii na fantazjowanie albo interpretowanie, zamiast jak najgłębiej poczuć swoje potrzeby w danej relacji? Czy potrafię dostroić się do osoby wyrażającej komunikat, tak aby nawiązać kontakt?

Nie wystarczy posłuchać i powiedzieć: „ja Panią rozumiem”, żeby osoba poczuła się usłyszana.

Czasem odpowiadamy automatycznie, rutynowo, nie mamy siły lub chęci, żeby wsłuchać się w to, co mówi rozmówca – czasem on także tego nie chce. Czasem taka sytuacja wynika z pełnionych ról, ale innym razem jest to nasz wewnętrzny głos lub głosy. Język w stałej gotowości do obrony własnych wartości, granic, poglądów, nawet jeśli nikt nie chce ich odbierać. Czasem możemy być w sytuacjach, kiedy ktoś zwyczajnie nie jest zainteresowany słuchaniem i usłyszeniem naszego punktu widzenia. Kiedyś zostałam zaproszona do poprowadzenia szkolenia w instytucji edukacyjnej. Badając potrzeby szkoleniowe, rozmawiałam z kilkoma osobami, pełna entuzjazmu wobec podjętych tematów. W pewnym momencie usłyszałam: „niech nam Pani tu nie opowiada i tak nie może Pani nic zrobić, żeby to się udało.” Innymi słowy ta osoba mogłaby powiedzieć: „nie jestem zainteresowana usłyszeniem tego, co ma pani do powiedzenia, ja wiem swoje, to się i tak nie uda.” Ale pomimo takich sytuacji, nadal masz wybór jak Ty się zachowasz.

 

Daj językowi odpocząć

Po pierwsze, nie szykuj się do automatycznych odpowiedzi. Niech Twój język odetchnie, zrelaksuje się. Posłuchaj. To niczym nie grozi. Słuchanie i słyszenie nie zagraża. Możesz nadal mieć swoje myśli i poglądy. Możesz też poznać świat drugiej osoby. Możesz być sobą i być w kontakcie z innym światem wartości czy potrzeb. Tak, to może doprowadzić
do transformacji ale nie poprzez przymus czy gwałt tylko poprzez poszerzenie pola widzenia. Po prostu: kiedy więcej
wiesz, więcej widzisz, więcej czujesz – podejmujesz inne działania. Zmienia się kąt widzenia, perspektywa lub kontekst i sprawy wyglądają inaczej niż przedtem.

A może pamiętasz taką sytuację, kiedy czułaś/czułeś się w pełni usłyszany, zrozumiany? Co takiego robił rozmówca,
słuchacz? Czy zdarzyło Ci się czuć w pełni zrozumianą, pomimo, że osoba nie spełniła Twojej prośby? Tym co tworzy magię, jest, między innymi, słówko tak oraz intencja wzięcia rozmówcy pod uwagę. Tak, to rzeczywiście kłopot. Tak, w tej sytuacji można się czuć okropnie. Tak, Pani żal jest dla mnie zrozumiały. Zależy mi na rozwiązaniu tej sytuacji
i wzięciu pani problemu pod uwagę.

Szczera intencja jest czymś bardzo subtelnym – mówimy, że dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. Same chęci nie wystarczą. Zgoda.

Czasem nie wystarczą, ale są podstawą działań uwzględniających potrzeby i wartości każdej ze stron.
To właśnie intencji zrozumienia zabrakło w moich rozmowach na temat szkolenia, opisanych wyżej. Intelektualnie, mój rozmówca mógł przyjąć to co mówię, mógł to nawet powtórzyć z precyzja dyktafonu. Ale jego intencją nie było zrozumienie mojego świata, tylko słuchanie mnie pod kątem wyszukiwania kontrargumentów i udowadniania, że jego sposób widzenia świata jest bardziej uzasadniony. Mój świat obejmował uwagą i przyjmował świat mojego rozmówcy, ale w jego świecie, nie było dla mnie miejsca.

 

Słuchanie w konflikcie

Potrzebowałam dużo czasu, aby nauczyć się słuchać w konflikcie. Aby zaufać sobie, że jeśli dam rozmówcy czas na wyrażenie siebie, to dam też czas sobie na wyrażenie tego, co dla mnie istotne, w momencie, który uznam za stosowny. A stosowny jest moment, w którym osoba może z uwagą mnie wysłuchać. Inaczej, niezależnie od tego, jak głośno będę krzyczała, albo jak pięknych słów użyję, mogę nie zostać usłyszana. Tak więc, w konflikcie pozwalam sobie na luz. Konflikt to czas na uważne, spokojne słuchanie. Pośpiech spowolni porozumiewanie. To jest czas na : „Proszę powiedz jak Ty to widzisz?” Słucham. Słucham. Szukam sedna sprawy. Istotnej potrzeby. To na pewno coś ważnego, skoro jestem w konflikcie. Konflikt nie jest o gadaniu tylko o słuchaniu. Powstaje, kiedy ważne potrzeby nie zostały zaspokojone lub choćby wyrażone i przyjęte. To dotyczy tak samo potrzeb Twoich jak i rozmówcy. Podsumowując: jeśli decydujesz się na rozmowę z osobą, z którą jesteś w konflikcie, zadbaj o następujące aspekty: – Daj sobie empatię, określ, czego potrzebujesz, kiedy jesteś taki/a zły/a? Na czym Ci zależy? O co chcesz tą osobę poprosić?

Posłuchaj co rozmówca ma do powiedzenia, pozwól jej/jemu opowiedzieć swoją wersję zdarzeń, ale nie zatrzymuj się zbytnio na treści – śledź najważniejsze uczucia i potrzeby ukryte w historii.

Co dla rozmówcy jest najważniejsze? Słuchaj w ciszy, nawet jeśli rozmówca używa ocen i się z nią/nim nie zgadzasz. Jedyne co możesz robić, to zadawać pytania w stylu: „czy dobrze zrozumiałam, że ważne jest dla Ciebie…?” „Chodzi Ci o to, że…?” Celem pytań, które zadajesz jest nawiązanie kontaktu – poznasz to na przykład po tym, że osoba powie: „tak, o to mi chodzi.” – Nim odniesiesz się do spraw poruszanych w konflikcie upewnij się, że wiesz co jest najbardziej niezaspokojoną potrzebą rozmówcy. – Spytaj, czy jest gotowa/wy usłyszeć co dla Ciebie jest ważne w tej sytuacji i podziel się swoimi potrzebami. Gdyby osoba odpowiedziała „nie”, to może znaczyć, że jeszcze nie czuje się wysłuchana. Wtedy spytaj, co jeszcze chciałaby abyś usłyszał/ła? – Jeśli ufasz, że potrzeby zostały nazwane i widzisz, że napięcie w rozmowie się zmniejszyło, możesz przejść do próśb i szukania rozwiązań na przyszłość – rozwiązań obejmujących to, co ważne dla Ciebie i drugiej osoby.

 

Kiedy chcesz mnie w pełni słuchać, mam odwagę w pełni usłyszeć siebie.

Kiedyś zastanawiałam się nad tym, co powoduje, że niektórym osobom mówię o sobie bardzo dużo, a innym niewiele? Zauważyłam, że potrzebuję zaufania, że ta osoba ma – mówiąc poetycko – wielkie serce, co znaczy, że przyjmie, „pomieści” wszystkie moje żale, bóle i lęki, że pomieści też radość i szaleństwo. Takie zaufanie pozwalało mi wsłuchać się w siebie – naprawdę usłyszeć i zobaczyć to, co tkwi w zakamarkach mojej duszy i spojrzeć temu prosto w oczy. Mając takiego dawcę uwagi, wierzyłam, że dam radę przyjąć wszystko, co się pojawi. To właśnie ta osoba była świadkiem i jednocześnie wielkim oparciem. Jej czysta obecność – wolna choćby od cienia ocen – była tym darem,
który dodawał mi odwagi do poznania samej siebie. To jest były bardzo intymne chwile, jedne z tych dzięki którym czuję, że żyje w pełni.

 

5 kroków do bycia pożądaną słuchaczką/słuchaczem

1. Zadbaj o swój komfort fizyczny i emocjonalny.
2. Zadaj sobie pytanie: dlaczego chcesz słuchać tej osoby? Jakie własne ważne potrzeby dzięki temu zaspokajasz?
3. Ile czasu chcesz podarować drugiej osobie? Kiedy to wiesz, powiedz o tym na wstępie rozmowy: „Mam teraz pół godziny, chętnie usłyszę jak się masz.”
4. Po prostu bądź. Dostrój się do osoby mówiącej pozycją ciała i stylem reakcji.
5. Co jakiś czas powiedz co zrozumiałaś/łeś z wypowiedzi, aby osoba mówiąca mogła ufać, że słuchasz z uwagą i rozumiesz jej punkt widzenia.

separator

Jedna odpowiedź do “Słuchanie – pierwszy stopień do empatii”

  1. Basia Liberowicz pisze:

    Dostrojenie sie jest znowu czynem subtelnym.
    Jezeli sie dostroimy cialo i ton glosu dopasuja sie same.
    Gdy probujemy to kontrolowac – osiagamy efekt odwrotny.
    Poza tym w jezyku polskim nie stosujemy zwykle zwrotu JAK SIE MASZ. To dosc niefortunna kalka z angielskiego.
    Nawet NO I CO? brzmi autentyczniej.
    Basia Liberowicz